czyli krótkie refleksje i wypowiedzi, często i artykuł ... Zapraszam - Leszek K. Korolkiewicz
piątek, 19 października 2018

Prawda o historii szczepień

 

Cóż, drążę temat może dość hermetyczny, ale na tym znam się raczej lepiej niż na polityce... 
Poniższy tekst jest adaptowaną (skróconą) odpowiedzią jednemu z redaktorów. Trochę się powtarzam, ale ów redaktor o tym nie wie. Uważam sprawę za ważną.
-------------

Chciałbym ustosunkować się o felietonu "Pseudonauka i pseudopolityka" w ....
Rozumiem, że musiał być krótki ze względów redakcyjnych, ale niestety przez to nie daje to rzetelnego, głębszego obrazu tematu.
...

Podjął Pan problem, który nabrzmiewa i jest niezwykle istotny, bo dotyczy zdrowia wszystkich Polaków.
Zgadzam się z Pana opinią, że projekt obywatelski (przecież nie partyjny) w sprawie dobrowolności szczepień  powinien być dyskutowany w parlamencie. To jego obowiązek. Jak sama nazwa izby wskazuje (etymologia) jest to miejsce gdzie się rozmawia, dyskutuje, porównuje.
Nie należy zatem piętnować posłów, którzy wsparli przesłanie projektu do komisji. Nie jest jednak uprawniona sugestia, że to zrobiono "z chęci przypodobania się zorganizowanej grupie wyborców". Odwrotnie - to jest wbrew opinii większości wyborców, którzy od lat są poddani propagandzie szczepień. Zatem nie jest to politycznie zyskowne (w domniemaniu dla PiS). Ich postawa wynika z poszanowania zasady parlamentaryzmu i głosu ponad 120 000 osób popierających projekt, a pod względem merytorycznym - co najmniej dla respektowania zasady ostrożności w tak ważnej sprawie.

Zatem nie to jest skandalem, że projekt trafił do komisji, ale taka postawa i zachowanie na trybunie sejmowej jak posła Arłukowicza i podobnie się wypowiadających - antydemokratycznie i dużą dozą arogancji. Słyszy się też o innych zdumiewających swą antyobywatelską i dyskryminacyjną wymową projektach jak to, że jednym z kryteriów dostępu dzieci do żłobków i przedszkoli ma być aktualna karta szczepień.
Albo, by zapanować nad trendem pomijania obowiązkowych szczepień, politycy mają podobno nowy pomysł - chcą zabrać świadczenia 500+ wszystkim rodzinom, które nie szczepią dzieci.
Proszę rozważyć i ocenić moralnie:
sceptycy w sprawie szczepień działają nie dla biznesu i profitów, ale z troski o zdrowie, wolność i prawdę.  Przecież nie ma przemysłu antyszczepionkowego, który by ich nagradzał. Przeciwnie - nawet narażają się, są szkalowani, wyśmiewani i sekowani także prawnie przez władze.
Natomiast, proszczepionkowcy - świadome czy nie - służą olbrzymiemu biznesowi i opresji -  chociaż mogą mieć też dobre intencje, ale tu trzeba też dotknięcia problemu od środka a nie powierzchownych emocji i głoszenia sloganów.


Stąd krzywdzące jest przypisywanie organizacji StopNOP (wolontariat społeczny) i jej sympatykom złych intencji - dochodziło też do pomówień, że są wrogiem dzieci i wyrodnymi rodzicami. Wprost przeciwnie, jak jasno wynikało w poruszającym wystąpieniu w Sejmie i w odpowiedzi podyskusyjnej Justyny Sochy - referenta projektu oraz z wielu innych wypowiedzi. Reprezentują liczne środowisko poszkodowanych rodziców i troskę o zdrowie. StopNOP nie jest też organizacją antyszczepionkową, co się sugeruje - by rzucić na nich cień w oczach opinii publicznej.
Jaka asymetria! Z jednej strony stonowana siła argumentów i glos społeczny z małym zasobem środków oddziaływania na polityków, z drugiej - argument siły uzbrojony w narzędzia władzy, media i finanse.

Większą kompromitacją było expose w trakcie omawianej debaty sejmowej utytułowanego szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej. "Położył swój autorytet" za stwierdzeniem, że szczepionki nie zawierają neurotoksyn (glin, rtęć,...) oraz skłamał w sprawie dra Wakefielda (albo np. https://www.jeremyrhammond.com/2018/05/07/vaccines-autism-how-the-media-lie-about-the-1998-lancet-study/), by tylko wymienić parę. Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako powtarzanie od lat sfałszowanych i plotkarskich wiadomości, bez dokładnego sprawdzenia źródeł.
To bulwersujące, bo te kłamstwa przedstawił Sejmowi, który ostatecznie będzie decydował o ustawie oraz poszło to w świat. Skompromitował też w ten sposób swoją instytucję, która od lat zwalcza cokolwiek się zakwestionuje w zakresie szczepień, podobnie jak korporacja zawodowa - Naczelna Izba Lekarska (notabene, która uzurpuje sobie prawo do karania lekarzy, nawet odbierania im prawa wykonywania zawodu, mimo że nie od niej je dostali).

Im wyższe stanowisko tym większa powinna być odpowiedzialność, zatem jeszcze bardziej szokuje wypowiedź ministra zdrowia:
"Jeżeli ktoś mówi, że szczepienia szkodzą i nie szczepmy, a proponuje do tego terapie hochsztaplerskie, to powinno być eliminowane przy użyciu całego aparatu państwowego" - https://nczas.com/2018/10/10/minister-zdrowia-szokuje-chce-wprowadzic-myslozbrodnie-to-powinno-byc-eliminowane-przy-uzyciu-calego-aparatu-panstwowego-video/ .
Czyli - karany, aresztowany, "wyeliminowany"? Ponadto, nikt nie proponuje terapii 'hochsztaplerskich' zamiast szczepionek!
Czy to nie jest skandaliczna wypowiedź? To postawa ministra jest bardzo niebezpieczna, a nie posłów i StopNOP,  bo może rozciągnąć się na inne dziedziny jego zarządzania i neguje prawa obywatela. Czy chcemy takiego wzrostu opresji?
W Europie jest 20 państw, które nie narzucają obywatelom przymusu szczepień. I nic złego się nie dzieje - nawet mimo napływu imigrantów, oprócz okresowych sztucznie wywoływanych strachów, że są jakieś epidemie, chociaż ich nie ma.

Propaganda szczepień - rządowa, korporacyjna, medialna. A przecież dobrego produktu nie trzeba promować na siłę, więc ...

A bodajże najbardziej bulwersuje, że te tyrady, zapewnienia i groźby, zastraszanie posłów i lekarzy ... nie mają uzasadnienia merytorycznego.
Arogancja i ignorancja napędzają się nawzajem.
O tym nieco dalej.

Pana opinia, że "boję się, że część posłów robi to szczerze" szokuje. Gdyby robili to nieszczerze to byłoby lepiej?
Ale rozumiem o co Panu chodzi. O zgorszenie, że wielu ma inne zdanie o szczepieniach.

Zatem, oprócz ww. zastrzeżeń prawnych i wynikających z dobrych obyczajów,  zachodzi pytanie: kto ma rację pod względem merytorycznym?
W sprawie racji - nawet niezależnie od zakresu wiedzy i w większości zagadnień, warto zastosować dwie stare zasady:

1) Komu to służy?  2) Jakie są owoce działań? ("po owocach poznacie ich").

Zanim przejdę do p. 1.
Zapytał Pan: co poszło nie tak?
Odpowiedź jest dość prosta, tym niemniej trudna do zrozumienia i zaakceptowania przez tak wielu.

Czy problem stworzyli politycy (jak Pan pisze)? Nie,  w 90% (?) nie są oni kompetentni i w tej większości nie są antyszczepionkowcami ani wrogiem nauki - ufają głównemu jej nurtowi. Natomiast  podtrzymują to, co stworzyło realny problem. To biznes stworzył obecne oblicze farmacji, medycyny a nawet sporej części nauk.
Chodzi o wszechobecne zakłamanie w imię partykularnych korzyści. Chodzi o medycynę rockefellerowską, ustanowioną ok. 100 lat temu i konsekwentnie od tamtego czasu dążąca do hegemonii. De facto ustanowili już dość dawno obowiązującą jedyną narrację, tzw. medycynę akademicką. Tyle, że w akademiach, na przekór dawnej tradycji, już się nie dyskutuje - tam się naucza wg programu. To  medycyna i farmacja nastawiona na zysk. Dziś tak potężny, że może kupić niemal każdego, zwłaszcza rządy państw, bo to gwarantuje im od razu niesamowitą dźwignię budżetowych zamówień. Szczególnie w zakresie szczepionek, bo tu możliwe jest zastraszanie całych społeczeństw i wylobbowanie przymusu stosowania. To osobny duży temat historyczny.
Siły biznesowej farmacji "wyhodowały" sobie przez wiele dziesięcioleci potężne zaplecze. W różnych dziedzinach medycyny akademickiej. W szczególności, tak szkoleni są lekarze, nawet nieświadomi fałszerstw. Medycyna zaczęła służyć farmacji a nie odwrotnie. Lekarze stali się sprzedawcami leków i automatami realizującymi narzucone procedury, których nie wolno pominąć pod groźbą ostracyzmu i wykluczenia z zawodu. Lekarze tak wyszkoleni po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest - ufając temu, co kiedyś przekazano (i to zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. Zresztą, zostali tak omotani administracyjnie, że nie mają nawet czasu na indywidualne, niezależne studiowanie.

Korupcja w medycynie jest tak wielka jak wielka jest siła korporacji farmaceutycznych. Przykład tylko jednej takiej korporacji i tylko w odniesieniu do szczepionek:
https://martabrzoza.pl/szczepienia/kto-kupil-naczelna-rade-pielegniarek-i-poloznych-izby-lekarskie-i-przymus-szczepien/ .


O tym też dalej/więcej w artykułach, które dalej wskażę.
Zatem, w konkluzji pytania #1 - ta praktyka służy biznesowi oraz jego armii w różnych profesjach i na różnych poziomach decydowania. Jeśli chodzi o naukowców - ci bronią swych tytułów i wpływów pochodzących z grantów i przywilejów - bardziej niż prawdy. Do czego doszliśmy!

Pytanie #2 - jakie są owoce medycyny rockefellerowskiej?

Mimo dziesięcioleci łożenia miliardowych sum na badania, "programy", akcje, doskonalenie sprzętu, postęp techniki - postępu w leczeniu chorób przewlekłych nie widać. Odwrotnie - jest coraz więcej "jednostek chorobowych" (często wymyślonych pod nowe leki), choroby dawniej wieku dojrzałego atakują coraz młodsze roczniki, przebieg niektórych chorób jest cięższy i niezrozumiały dla lekarzy.
Dlaczego tak się dzieje? Właśnie przez błędną, sfabrykowaną przez Bigpharma drogę - leczenie w nieskończoność (biznes) a nie wyleczanie, uzdrawianie. Coraz więcej chorób jatrogennych, z powikłań po medykamentach i ich interferencji.
Aktualna wiedza specjalistów nie powiązanych z medycyną rockefellerowską oraz takież badania obnażają wiele tych praktyk oraz merytorycznych kłamstw i manipulacji. 

Tu trzeba wspomnianych uwag merytorycznych.
Mam b. dużo materiałów na ten temat, ale nie mam czasu na elaboraty. Jest też wiele książek-monografii o zagrożeniach ze strony szczepionek i całej ich historii. Przykładowo:
Przede wszystkim "Dossolving illusions" - Susanne Hemprhies (setki odniesień do prac naukowych i historii szczepień).
A z polskich i przetłumaczonych na j. polski:

"Bezlitosna immunizacja" - Aleksander Kotok
(ponad 700 stron, na których autor przytacza setki - jeżeli nie tysiące - potwierdzonych źródłami, szokujących faktów z historii szczepionkowego szamaństwa. Jest to historia ponura, pełna setek tysięcy, a kto wie, może w skali całego świata - może i milionów, ludzi - zupełnie zdrowych, którzy stracili życie i zdrowie, po przymusowych szczepieniach)

"Epidemia szczepień. Jak korporacyjna chciwość, zakłamana nauka i represyjna władza zagrażają prawom człowieka, naszemu zdrowiu i dzieciom", autorki: Louise Kuo Habakus, Mary Holland
"Szczepienia - niebezpieczne, ukrywane fakty" Autor: Ian Sinclair
"Szczepienia pełne kłamstw. Szokująca prawda o farmaceutycznych praktykach" - Andreas Moritz.
"Szczepienia – przegląd ważnych badań"  -  Neil Z. Miller.
"Szczepić czy nie" - Mayer Eisenstein
"Szczepienia - za i przeciw" - Martin Hirte.

Jerzy Jaśkowski poświecił szczepionkom sporo uwagi w paru swych książkach z serii "Szczepienia - 300 lat oszustw".
W telegraficznym skrócie:
• OSPA  przedstawia historię ospy w Europie, oszustwa „wynalazcy” szczepionki ospowej Jennera, powiązania idei szczepienia z hinduskim lokalnym kultem i zagadnienie ospy wietrznej,...
• MMR  omawia m.in. epidemie poszczepionkowe, skład szczepionek, sprawę dra Wakefielda i radzi jaki rozmawiać z pediatrą.
• GRYPA  m.in. o medycynie rockefellerowskiej, świńskiej grypie, powikłaniach poszczepiennych, SIDS, porady dochtora, list dr JJ do rektora GUMED-u

...
Zdając sobie sprawę, że te książki mogą być nieznane i trudno to ogarnąć, wybiorę więc tylko skrótowo parę podtematów odwołując się do kilku swoich wpisów:
Zatem bardzo proszę o zapoznanie się np. z:
http://lepszezdrowie.info/szczepienia-dossier4.htm
http://lepszezdrowie.info/kompromitacja.htm
http://lepszezdrowie.info/na_barykadzie.htm
http://lepszezdrowie.info/EBM2.htm
http://lepszezdrowie.info/wiarygodnosc.htm
http://lepszezdrowie.info/naukowcy.htm
...

i ew. z linkowaniami.
Telegraficznie: obecne szczepionki, ich skład, intensywność i kalendarium, to zupełnie co innego niż dawniej.
Co większość społeczeństwa a nawet lekarzy wie o takich zagadnieniach jak: technologia produkcji szczepionek, ceny producenta, źródła i kwalifikacja wirusów, badania przed dystrybucją, RETROwirusy, reakcja mikrogleju, stężenia adiuwantów i ich interakcji, mikrourazy neurologiczne, mimikra molekularna, autoimmunoagresja, podkliniczne stany zapalne, o przeroście ciała migdałowatego, gwałtownym pogarszaniu stanu mózgu obecnych dzieci, zmyślonych kryteriach NOP (dla statystyk), opóźnionych NOPach, o zatajanych a potem ujawnionych raportach CDC, lobbingu producentów, wyrokach sądów i milionowych odszkodowaniach, fałszowania polskich ulotek, ...?

Ilość NOPów (eufemizm - chodzi o powikłania) jest nieporównywalnie większa niż tych ze sfałszowanych, niepełnych statystyk. Powikłania mogą występować nawet po wielu latach, czego w ogóle nie bierze się pod uwagę. Szczepionki nie są wiarygodnie badane przed dystrybucją, a te na grypę - w ogóle. Szczepionki są nazywane lekiem, ale niczego nie leczą ani nie przechodzą wymaganych dla leków badań (przestępstwo). Dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych i nabywają naturalną odporność przechodząc przez choroby wieku dziecięcego.
Tzw. Medycyna Oparta na Faktach (Evidence Based Medicine) jest w dużym stopniu mitem.
Zresztą, co pacjenta obchodzą teorie, gdy praktyka zawodzi?

Kryterium praktyki można więc wymienić jako trzeci probierz prawdy.

Jeszcze poniższe  uzupełnienia i uwypuklenia pewnych zagadnień.

Kursuje wiele sloganów nie mających oparcia w faktach lub mocno naciąganych. Np.:
Aby ludzie nie domyślili się, że odporność poszczepienna to oszustwo - szczepi się ich tylko na te choroby, które się lekko przechodzi, albo te dające się leczyć antybiotykami, albo na takie, które są bardzo rzadkie, albo w ogóle nie istnieją. Nawet jeśli dziecko rozchoruje się na chorobę z "grupy lekkich", przeciwko której je zaszczepiono, to powiedzą - że dzięki szczepieniu choroba miała lżejszy przebieg, albo, że dzięki szczepieniu obyło się bez ciężkich powikłań. Znane są takie przypadki  - chorób mimo zaszczepienia - ospa, tężec, krztusiec itp...
Nie spotkamy się ze szczepionkami na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu, bo te byłyby miarodajnym testem na skuteczność szczepień i w krótkim czasie obnażyłyby słabość systemu. Dlatego nikt nie ryzykuje wypuścić na rynek szczepionek przeciwko boreliozie (bakteria), albo WZW typu C (wirus). Jeśli po zaszczepieniu ktoś rozchorował by się na boreliozę albo WZW typu C, to pierwsza z chorób zniszczy mu mózg i stawy, ta druga rozwali wątrobę, a poszkodowany będzie walczyć w sądzie z producentem szczepionki o odszkodowanie. Producentów wykończyłyby wtedy pozwy pacjentów, którzy żądaliby zwrotu kosztów leczenia chorób przeciwko którym byli zaszczepieni. Borelioza to choroba zawodowa rolników i leśników. Państwo ponosi z tego tytułu olbrzymie koszty (renta, opieka medyczna). WZW typu C - to zmora stacji dializ (50% ludzi dializowanych zakażonych). To że nie ma takich szczepionek (na choroby stosunkowo częste i o ciężkim przebiegu) jest dla mnie w tej chwili mocnym i oczywistym dowodem w sprawie przeciwko mitowi szczepień ochronnych.

Mityczna odporność stada (zaszczepione > 95% ludności ) to też bzdura z sufitu. Zdecydowana większość dorosłych nie przyjmuje żadnych szczepionek przypominających po 18 roku życia, a przecież sami producenci mówią, że szczepienia nie dają odporności na całe życie - max 10 lat. Czyli oporność poszczepienna to bardziej hasło niż fakt.
Tu przypomina się powiedzenie, które można zastosować do całej tej problematyki: Jeśli fakty kwestionują teorię - tym gorzej dla faktów...

Np. powołuje się wykresy pokazujące jak "szczepionki uratowały świat". To gruba manipulacja, wręcz kłamstwo - np. wg https://youtu.be/4Fhy-ZPryI0  (do uważnego obejrzenia). A w odniesieniu do tak nagłaśnianej teraz odry - od ok. 23' prezentacji  - wiele wykresów. (tutaj w nagłówku jedna z tych ilustracji - tylko poglądowo - pokazuje jak śmiertelność naturalnie spadała przed wprowadzeniem szczepień.)
(Oczywiście cała seria 35 prezentacji warta uwagi, a dla pełnego zrozumienia zagadnienia - konieczna).

Co do odry: w USA istnieje od 1988 roku system VAERS. Według tego systemu, w okresie ostatnich 10 lat, ani jedna osoba nie umarła z powodu zachorowania na odrę. Podkreślam, ani jedna osoba nie umarła, w 320 milionowym kraju. Natomiast w wyniku szczepień przeciwko odrze zmarło w tym okresie 108 dzieci.

Coraz więcej znaczących osób, nie tylko z "alternatywnej medycyny" protestuje przeciw tym zakłamaniom.
Z tych najbardziej znanych, przykładowo Robert F. Kennedy i Robert De Niro - https://martabrzoza.pl/szczepienia/kennedy-100-000-dla-kazdego-kto-udowodni-ze-rtec-w-szczepionkach-jest-bezpieczna/.

Niestety to wciąż wyjątki, bo na ogół celebryci to klasyczne "lemingi".
Także prezydent D. Trump (który ma dostęp do skrywanych informacji), mówi że szczepienie przeciw grypie jest największym oszustwem w historii medycyny (np. krótko o tym w https://kochanezdrowie.blogspot.com/2018/10/trump-szczepienie-przeciw-grypie-to.html ).
Mówią o tym także ruchy ujawnienia, tzw. sygnaliści (whistblowers) oraz zbuntowani przeciw złu funkcjonariusze służb jak Qanon...
Oczywiście - są znienawidzeni i zwalczani przez zagrożony establishment.

Wspomina Pan o sile i autorytecie nauki - w opozycji do "pseudonauki". W medycynie używa się, a nawet nadużywa  argumentu, że jest ona już wspomnianą Medycyną Opartą Na Dowodach (Evidence Based Medicine - EBM). Jaka jest jakość tych dowodów opisuję w paru miejscach, np. wspomniany artykuł Wiarygodność?  Mała.
Rozwój nauki, odkrycia, przełomy, nie bazowały na konformizmie (a co gorsza - oportunizmie), ale na innym spojrzeniu, sprzeciwie, samodzielności, odrzuceniu dogmatów i uprzedzeń.


Parokrotnie wypomina Pan też uleganie "teoriom spiskowym". Zajmuję się tym od ponad 30 lat i zapewniam Pana - gros historii, polityki a nawet po części nauki, to właśnie spiski. (Napoleon Bonaparte: "Historia to uzgodniony zestaw kłamstw".)
Podobnie długo, pewne dłużej, zajmuje się tym dr n. med. Jerzy Jaśkowski i komentuje dość często w Internecie i w książkach.
Z ostatniej audycji (nr 89 danej serii) - https://youtu.be/Lyocpvgs8sM - o genezie wspólczesnego pojęcia spisków oraz przykłady z historii. Starszy człowiek, czasem się przejęzycza, ale ma realną wiedzę. Zwłaszcza w sprawach medycyny, jej historii i o szczepieniach.

Sympatyzuję z ..., ale omawiany felieton nie przysporzył Panu w moich oczach uznania, niestety...


Na "pocieszenie"(?) - podobnie wypowiada się w różnych czasopismach, wielu innych publicystów, właśnie teraz - przed wyborami (przypadkowo?).
Ma to wydźwięk polityczny, ale wg mnie (jak pokazałem) - nieczysty.
Zatem - co nazwać pseudopolityką (jak w Pańskim tytule)? Chyba że ma ona stale polegać na ujarzmianiu ludzi, ich dzieleniu i wprowadzaniu w błąd.
Wolę definicję, że polityka to dążenie do dobra wspólnego.


Rozpisałem się, ale wykorzystałem urywki z poprzednich tekstów oraz z dyskusji z innymi właśnie publicystami.
Okazało się, że są bezbronni. To akurat mnie nie zaskoczyło, natomiast zaskoczyło mnie, że nawet adwersarze medyczni, często z tytułami, z całym zapleczem ich nauki, też milkną albo upierają się przy ogólnikach i mało eleganckich pouczeniach.
Ale, co też finalnie mnie zaskakuje - gdy zbierze się wszystkie omawiane tu wątki i aspekty merytoryczne, to wychodzi na to, że proszczepionkowcy ... nie mają bodajże żadnych argumentów!

Proszę wybaczyć, że miejscami piszę, być może, o oczywistościach oraz z emfazą. Generalnie jestem sceptykiem oraz kontestatorem - co widać w serwisie LepszeZdrowie.info, z którego cytowałem. Ta postawa ma swoje uzasadnienie zarówno w mojej dociekliwości (rodem ze sporego stażu naukowego) jak i osobistych fatalnych doświadczeń z medycyną.

...

niedziela, 07 października 2018

 

 Z. Herbert - cytat

 

Ten artykuł (skopiowany z www.LepszeZdrowie.info ze względu na wagę problemu) ma odniesienie do wielu dziedzin naszego życia, ale tutaj skupimy się na aktualnych wydarzeniach ze strefy zdrowia.
Kampania szczepionkowa ma za sobą taką siłę (nieograniczone fundusze, lobbing, wieloletnią propagandę i programowanie profilu studiów,  "badania kliniczne", autorytety medycyny rockefellerowskiej,...), że opinii publicznej i mediom trudno się jej oprzeć. Ale gdy sięgnie się głębiej, potwierdza się myśl z Herberta jak na ilustracji.

Dowodem na to była ostatnio (3.10.2018) wstępna debata w Sejmie nt. obywatelskiego (nie partyjnego!) projektu ustawy o dobrowolności szczepień.
Wykazała arogancję oponentów ustawy w zakresie traktowania obywateli, petycji ponad 120 000 osób i obowiązku jej rozpatrzenia przez Sejm. Inicjatywa ta ma duże poparcie na świecie. Pokazała także brak aktualnej wiedzy o szczepionkach, w tym nawet utytułowanego szefa Głównej Inspekcji Sanitarnej. "Położył swój autorytet" za stwierdzeniem, że szczepionki nie zawierają neurotoksyn (glin, rtęć,...) oraz skłamał w sprawie dra Wakefielda, by tylko wymienić parę. Ogólnie można scharakteryzować tego rodzaju wypowiedzi jako powtarzanie od lat sfałszowanych i plotkarskich wiadomości, bez dokładnego sprawdzenia źródeł.
Kompromitacja. To bulwersujące, bo te kłamstwa przedstawił Sejmowi, który ostatecznie będzie decydował o ustawie oraz poszło to w świat. Skompromitował też w ten sposób swoją instytucję, która od lat zwalcza cokolwiek się zakwestionuje w zakresie szczepień, podobnie jak korporacja zawodowa - Naczelna Izba Lekarska (notabene, która uzurpuje sobie prawo do karania lekarzy, nawet odbierania im prawa wykonywania zawodu, mimo że nie od niej je dostali).
Kompromitujące było też zachowanie wielu posłów, którzy odmawiali prawa dyskusji tematu w parlamencie, jakby nie rozumiejąc, że do tego on służy.

Co do wiedzy, to z wielu wypowiedzi i hałasu medialnego wynikają przynajmniej dwa zagadnienia.

Wykorzystuje się propagandowo hasła, że to projekt antyszczepionkowców, co nie jest prawdą, bo inicjatorom projektu chodzi o prawa wyboru, uczciwe traktowanie rodziców oraz mówienie prawdy, a nie szufladkowanie ich jako proepidemików, co jest absurdalne także z naukowego punktu widzenia. Było to wyraźnie podkreślone przy przedstawieniu projektu, ale jakby nie zostało usłyszane. Podobnie jak szereg argumentów prawnych, moralnych i wynikających z zasady lekarskiej "przede wszystkim nie szkodzić".
Krzywdzące jest przypisywanie organizacji StopNOP i jej sympatykom złych intencji - dochodziło też do pomówień, że są wrogiem dzieci i wyrodnymi rodzicami. Wprost przeciwnie, jak jasno wynikało w poruszającym wystąpieniu i odpowiedzi podyskusyjnej Justyny Sochy - referenta projektu. Reprezentują liczne środowisko poszkodowanych rodziców i troskę o zdrowie.
Rozważ i oceń moralnie: sceptycy w sprawie szczepień działają nie dla biznesu i profitów, ale z troski o zdrowie, wolność  i prawdę.  Nawet narażają się i są sekowani także prawnie przez władze. Proszczepionkowcy - świadome czy nie - służą olbrzymiemu biznesowi i opresji, chociaż mogą mieć też dobre intencje, ale tu trzeba też dotknięcia problemu od środka a nie powierzchownych emocji i głoszenia sloganów.

Po drugie, co do nauki, to trzeba wiedzieć, że obecne szczepionki, ich skład, intensywność i kalendarium, to zupełnie co innego niż dawniej. Aktualna wiedza specjalistów nie powiązanych z medycyną rockefellerowską, która to medycyna jest nastawiona na zysk, oraz takież badania obnażają wiele kłamstw i manipulacji.
Siły biznesowej farmacji "wyhodowały" sobie przez wiele dziesięcioleci potężne zaplecze. W różnych dziedzinach medycyny akademickiej. W szczególności, tak szkoleni są lekarze, nawet nieświadomi fałszerstw. Po prostu sami nie dociekają głębiej jak to jest - ufając temu, co kiedyś przekazano (i to zdawkowo) im na studiach, a potem wierzą okólnikom i procedurom ustalonym przez urzędników. I tzw. Medycynie Opartej Na Dowodach. Jaka jest jakość tych dowodów opisuję w paru miejscach, np. artykuł Wiarygodność? Mała.
A w zakresie szczepień, gdzie zyski koncernów są największe, akurat najmniej jest rzetelnych badań, o czym jeszcze dalej.

Jest jednak wielu lekarzy, którzy bardziej włączyli myślenie i widzą niebezpieczeństwa, chociażby z własnej praktyki, oraz rozumieją niektóre mechanizmy biologiczne powodujące te zagrożenia, jak i w działaniu konformizmu środowiska medycznego.
Jednak nie mogą ani w tej sprawie zabrać głosu ani działać wg swojego uznania - bojąc się ostracyzmu a nawet represji.
Są jednak i tacy lekarze, którzy położyli na szalę swoje kariery i spokój by czynnie przeciwstawić się zakłamaniu.
Zwłaszcza za granicą, ale i w Polsce jest paru już głośnych medialnie, jak dr n. med. Jerzy Jaśkowski lub lekarz Hubert Czerniak. I osoby wymienione w wystąpieniu Justyny Sochy.

Nie chcę nikogo obrazić personalnie, zwłaszcza ze względu na tych drugich lekarzy, ale chyba większość środowiska w zakresie szczepień (czy tylko?) przypomina tych, o których w wielu dziedzinach, głównie w polityce, mówiło się "użyteczni idioci".
Nie to, że są idiotami w ogóle - to jasne, ale chodzi o to, że dają się łatwowiernie, "lemingowo",  wykorzystywać jako autorytety wobec pacjentów - przez biznes, który pacjentów widzi przede wszystkim jako klientów - bez względu na skutki zdrowotne. Cynizm tego mechanizmu polega na tym, że im te skutki są gorsze (z zachowaniem bezpiecznych pozorów) tym dla biznesu lepiej, bo jest pole do dalszej sprzedaży.

Co do danych naukowych i doświadczalnych, które wskazują na groźne niebezpieczeństwa w obecnym systemie szczepień i w samych szczepionkach - jest multum materiałów na ten temat. Dla osób, które nie mają cierpliwości przekopywać się przez te materiały, przykładowo krótki wykład o powikłaniach poszczepiennych (NOP)  pani dr n. med. Urszuli Krupy  - https://youtu.be/92bFgxUaHAw .
Są też w Polsce naukowcy, w tym profesorowie, którzy kwestionują w tym zakresie główną narrację.
Bardziej poglądowo przedstawiają to liczne wypowiedzi ww. dwóch lekarzy (znajdziesz na YouTube) i w książkach dr Jaśkowskiego.

Bodajże najbardziej znanym ostatnio popularyzatorem głębszej wiedzy o szczepionkach a jednocześnie przekazującym ją w języku zrozumiałym dla każdego, jest zniesławiany i szykanowany Jerzy Zięba. Mimo że jest tylko pośrednikiem między naukowcami i ich publikacjami a społeczeństwem, które chce obudzić, to jest silnie atakowany personalnie. I wiadomo dlaczego - zostały zagrożone interesy. Wg wielu także uznany stan wiedzy. Ta jednak rozwija się a postęp nigdy nie dokonywał się przez ślepy konformizm.
Jerzy Zięba po ok. dwóch latach dociekliwego studium tematu stał sie antyszczepionkowcem i to zdecydowanym.
Tego już za wiele - dla wielu.
Podsumowując jego stanowisko - to proszczepionkowcy, w świetle tej poszerzonej i zaktualizowanej wiedzy, ... nie mają argumentów i to oni są groźni.
Zatem jest uzasadnione rozważenie przez komisję sejmową (do której projekt został skierowany) tego stanowiska i argumentów wnioskodawców projektu.
Chodzi tutaj nie tylko o sam aspekt medyczny ale o wolność i prawa obywateli w ogóle.
Te sprawy są ważne, wg J. Zięby aktualnie najważniejsze, ponieważ mogą zdecydować o przyszłości Narodu, którego młode pokolenie jest niszczone zdrowotnie a nawet doprowadzane do bezpłodności.
Ponieważ odnośnych materiałów p. Jerzego jest bardzo dużo, to zachęcam przynajmniej do wysłuchania tego wystąpienia - właśnie o wadze zagadnienia - https://youtu.be/HOum-CUKGz0.

Co do innych materiałów Zięby, zwłaszcza już głośnej serii 35 prezentacji, która zawiera ważne kompendium argumentów, zobacz ich wykaz w tym artykule, a szersze informacje z najróżniejszych źródeł opisywałem w swojej serii dossier - zobacz np. Szczepienia dossier #4 (i liczne linki).
Samą sytuację pamiętnej debaty w Sejmie na gorąco J. Zięba omówił w tej prezentacji - wystarczy obejrzeć od  ok. 6 do 30 minuty.

Reasumując, są liczne i silne argumenty, które powinny być uwzględnione w rzetelnej dyskusji. I które powinny utemperować klakierów szczepień - przynajmniej w tym zakresie, który okaże się bezsporny.
Kibicuję dalszemu rozwojowi zdarzeń, trzymając stronę zasady ostrożności opartej na rozpoznaniu tematu. Obawiam się jednak, że wzorem paru poprzednich komisji sejmowych poświęconych zdrowiu publicznemu (np. sprawa GMO), głos strony społecznej nie zostanie ani dostatecznie wysłuchany ani uwzględniony w uchwałach. Obym się mylił.

Zabieram głos i ja w tej sprawie po raz kolejny, i chociaż wiem, że niewiele znaczy przy moim "zasięgu", to uważam to za swój obowiązek. Konsekwentnie, przez wiele lat, staję po stronie poszkodowanych i kontestuję to, co szkodzi.
Nie jest to głos odosobniony - w omawianej sprawie zobacz też np. artykuł Liroy i Socha pokazali klasę… dzicz w sejmie.
(na portalu państwa Brzoza jest więcej materiałów demaskujących m.in. przekręty w medycynie).

Nadzieja na lepszy świat umiera ostatnia.

Byś miał/a własne, w miarę obiektywne zdanie na ten temat - niestety trzeba "odrobić lekcję" - przynajmniej we wskazanym tu zakresie. Oczywiście, możesz zachować swoje, ale bez tej pracy domowej nie mów, że wiesz wszystko "w temacie"...

Leszek Korolkiewicz

wtorek, 02 października 2018

 

 Jesień

Niestety - jak w tytule. Wróciłem do miasta i tutejszych obowiązków. Ale jesień i samo miasto też ma swoje uroki - zapraszam na początek do mego albumiku o Pradze Północ, gdzie obecnie mieszkam. Cdn. 

Floriańska


A jeśli chodzi o obowiązki, to z tych medialnych, poczytuję sobie za przyjemność i społeczne zobowiązanie dalej głosić to, co uważam za ważną prawdę, głównie w zakresie zdrowia Narodu.
W tym 
zakresie zapraszam do wrześniowych nowości serwisu LepszeZdrowie.info.

Tam, w wakacyjnych refleksjach: Lody - za i przeciw, odchudzające tłuszcze. Potem przedstawienie kolejnych polskich niezwykłych terapeutów i wojowników lepszego leczenia.  Cd. o wiarygodności (?) badań naukowych z przykładami (ważne). Przedstawiamy książkę Uzdrawianie przez wizualizację.
Oraz 
jeszcze jeden sposób na pozbycie się stresu - tego najgorszego. I wiele więcej - nowinki i anonse wydarzeń.
Więcej aktualnych nowości na https://www.facebook.com/Zdrowie.i.Fitness/.


Drugą arcyważną sprawą jest nasza polityka energetyczna i zasobów naturalnych. Pisałem o tym kiedyś sporo, np. Energetyka rozproszona, głupcze, ale teraz nasza wiedza jest większa i w szczególności trzeba zwrócić uwagę na inercję zmian oraz by klastry energii były zarządzane przez większościowe polskie udziały i odpowiedzialnych polskich koordynatorów.
Z nowych materiałów na ten temat wskażę np.
Wybudźmy się z letargu medialnego: bogactwo albo pauperyzacja - skala zagrożeń bezpieczeństwa energetycznego

Pan Krzysztof Tytko ujawnia tam prawdę i przekręty w sektorze energetyki i zasobów naturalnych.
Podobnie tutaj
Komisja śledcza za grabież polskich złóż.
Trzeba wracać do tego tematu i nagłaśniać go. #Alert!  (cdn.) 

Chociaż tutaj tagi w tekście nie działają, to podam wybrane dla uzmysłowienia treści:


#zasoby #surowce #złoża #energetyka #bogactwa #Polska #koncesje #rozwój #potencjał #najważniejsze 
#patriotyzm #bezpieczeństwo #OZE #NarodowaRadaRozwoju #narodowykapitał #PKB #ekonomia #finanse 
#paliwa #kopaliny #innowacje #wywłaszczanie #dekarbonizacja #inwestycje #PakietZimowy 
#kary_emisyjne #elektrownie #skandal #ceny_energii #rynek_mocy #górnictwo #klastry_energii 
#Krupiński #ogniwa_wodorowe #zgazowanie_węgla #emisjaCO2 #marnotrawstwo #RacjaStanu 
#MinisterEnergii #KomisjaŚledcza #ochronazasobów #przestępstwa_gospodarcze

Proszę o udostępnianie zwłaszcza tej sprawy. To może (raczej na pewno) ostatni dzwonek.
Zabrzmiało to wszystko bardzo poważnie, ale... tak się sprawy mają...


Zapraszam Cię też do odwiedzenia i polubienia mojej strony https://www.facebook.com/MocWiedzy/, bo 
po dawnym zastoju chciałbym ją "rozruszać", a pokazuje mniej znane, czasem kontrowersyjne fakty - 
może być ciekawie. Warto spojrzeć i na starsze wpisy. Jeśli się spodoba - powiedz o niej innym.


Tyle krótkich "komunikatów". Dobrej, złotej jesieni!

wtorek, 25 września 2018

Komornik

Od lat zajmuję się zagadnieniami zdrowia.
Oto wpis przeniesiony z odnośnej strony na FB. Może się przydać.
Niezliczona ilości przypadków wskazuje, że duży stres odbija się na zdrowiu.
Np. wg Totalnej Biologii dra Hamera (i pochodnych od niej modeli chorób)
rak ma często (zawsze?) takie podłoże, nie mówiąc o mniej groźnych przypadkach,
zwłaszcza osłabienia systemu immunologicznego. Zresztą, mówi o tym
też medycyna akademicka. Czasem stres dezorganizuje całkowicie życie,
powoduje rozpad rodzin i samobójstwa. Wśród wielu przyczyn stresu, mam tu na
myśli głównie wielki stres wywołany przez popadnięcie w długi, zniewolenie
przez kredyty, bankructwo, nachodzenie przez komorników, zajęcie majątku,
zniszczenie dorobku życia
. Właśnie załamanie sytuacji materialnej prowadzi
często, jeśli nie do samobójstwa, to do poważnego konfliktu rodzinnego, co
z kolei pogłębia jeszcze kryzys poszkodowanego, w tym zdrowotny.
Z tego względu zająłem się od pewnego czasu sposobami radzenia sobie
z długami, problemem windykacji i praw obywatela wobec komorników.
W ramach większego projektu Prawnik 2.0 powstał program dedykowanej
pomocy StopWindykacji.
Tu nie miejsce by go omawiać, ale masz do dyspozycji cotygodniowe
konferencje on-line, które wyjaśniają, co i jak.
Zatem zapraszam w każdy poniedziałek o g. 20 tutaj.
Przy zapisie na darmowy webinar zobaczysz ewentualne inne terminy i akcje.
Jest jeszcze inny ciekawy aspekt, który też można połączyć ze zdrowiem.
Otóż wiele osób nie stać na leki, na badania kontrolne, prywatne wizyty i zabiegi.
Wspomniany projekt pozwala także "dorobić sobie" poprzez polecanie innym
tej możliwości. Chociaż i ja to teraz robię, to tylko przy okazji, bo moją główną
motywacją jest, jak zawsze, zdrowie. O tych poleceniach i gratyfikacjach
jest druga część wspomnianego webinaru zaczynająca się ok. g. 21.
Myślę że warto poznać obie możliwości. A jeśli nie będziesz miał/a czasu
w danym terminie - sprawdź podane linki.

#stres #zdrowie #windykacja #długi #komornik #oddłużanie #prawnik #pomoc
#pieniądze #rodzina #kryzys #samobójstwa #bankructwo
piątek, 14 września 2018

 Mapa nadbużańskiego królestwa

Ten patetyczny tytuł jest nieco na wyrost, bo będę mówił tylko o wybranych miejscach, gdzie stosunkowo często bywam.
Takich ulubionych krain mam więcej
(+ te,  i jeszcze liczne nie upublicznione), nie licząc zagranicznych.

Mazowsze uważa się za niezbyt ciekawy turystycznie rejon - płaski, piaszczysty, bez jezior...
Pokażę, że można znaleźć tu jednak wiele atrakcji i pięknych miejsc - na przykładzie z ograniczonego obszaru.
(zdjęcia własne, pomniejszone by stronę szybciej ładować i edytować)

W poprzednim wpisie z migawkami z miejsca mego wakacyjnego pobytu obiecałem opis wycieczek nieco dalej - w rejonie nadbużańskim. Mam na myśli obszar w okolicach Wyszkowa w promieniu ok. 20 km.
Nawet taki stosunkowo niewielki rewir jest trudny do ogarnięcia, a tym bardziej do opisania w jednym blogowym wpisie. Będzie więc bardzo krótko.
(zdjęcia własne, zmniejszone by stronę łatwiej było załadować i edytować).
 

Sam Wyszków przyrodniczo nie zachwyca, może oprócz swego parku nad Bugiem, z ładnym widokiem na rzekę.

Bug w Wyszkowie

Jest jednak ważnym ośrodkiem okolicznego życia, z większością tego, co może być potrzebne meszkańcom. Droga ekspresowa z Warszawy i kolej łatwo wiąże ich ze stolicą.

Natomiast niedaleko na południowy zachód znajduje się klimatyczna miejscowość a można powiedzieć willowa dzielnica Wyszkowa -  Rybienko Leśne, w której są jeszcze stare drewniane domy jakie w rejonie Otwocka nazywamy świdermajerami.
Zadbane ulice i dużo nowych stylowych willi, co przypomina po trosze Podkowę Leśną a za sprawą wypasionych nowych 'pałaców' - Konstancin.
Po tygodniach w dziczy leśnej lubię tam wpaść by zobaczyć życie na drugim biegunie -  miejscami światowe, miejscami kabotyńskie, jeśli oceniać napuszoną nowobogacką (?) architekturę "dworów".
Polecam Leśny Dworek - hotelik i restaurację, o której w opiniach piszą, że jedna z najlepszych w tej części Mazowsza.

Z miejscowości bardziej na turystycznym luzie - Urle, z przedwojenną jeszcze letniskową tradycją, z ambicjami uzdrowiskowymi. Podobnie jak Rybienko ma swoją stacyjkę kolejową. I podobnie stare domy letniskowe przemieszane z nowymi, ale już bez pałaców. Cała okolica obfituje w wiele letnisk, głównie dla Warszawiaków. Oprócz sosnowych lasów przyciąga rzeka Liwiec.

Łochów - miasteczko bez charakteru, prawdopodobnie za sprawą setek (tysięcy?) działek letniskowych w pobliżu, stał się sporym ośrodkiem zaopatrzenia i usług. Niczego tu nie brakuje, kwitną lokalne biznesy. Mam wrażenie, że jest tu większa koncentracja tych usług niż w Wyszkowie. Jest też kolej i linia autobusowa Darbus obsługująca okolice w połączeniach do Warszawy. Odnowiony elegancki dworzec kolejowy i stacja dają przykład innym stacjom.

dworzec kolejowy Łochów


Przyrodniczo warto wspomnieć o lokalnym lesie i parku, z którego parę zdjęć jak niżej ju
ż tu publikowałem. Tak ocalono przed wycięciem  połamane wichurą dęby - za sprawą pomysłowych rzeźbiarzy.

rzeźby w parku - Łochów

Ale perełką jest tamtejszy zabytkowy odrestaurowany pałac z pięknym otoczeniem i elegancką restauracją 'w stylu', którą czasami odwiedzamy.
Oto parę ujęć - w tym także rzeźby znad tamtejszych stawów
.


Pałac w Łochowie 

Restauracja Zamojskiego

rzeźby nad stawem

Obok powstał nowoczesny kompleks hotelowo-konferencyjny nazwany Folwark.

fragment dziedzińca Folwarku

Folwark Łochów

Parę kilometrów dalej znajduje się jeszcze okazalszy pałac Radziwiłłów w Starej Wsi.  Niestety nie można go zwiedzać ot tak turystycznie -  jest zamkniętym ośrodkiem szkoleniowym bankowców.

Pałac w Starej Wsi 

Ale wróćmy nad sam Bug.

Kamieńczyk to niewielka urokliwa miejscowość (dawniej miasto zdegradowane przez carat) z oryginalnymi drewnianymi domami, ładnym kościołem i jeszcze ładniejszym domem parafialnym. Przy rynku jest małe muzeum regionalne. To miejsce ma klimat.

Parę kilometrów w kierunku od Bugu wśród lasu znajduje sie Loretto - sanktuarium maryjne i miejsce zakonu Loretanek, który prowadzi dom opieki. Stary kościółek, zwłaszcza wobec pielgrzymek do tego miejsca, nie wystarcza, więc powstaje piękny kościół w stylu romańskim.

Nowy kościół w Loretto


Park schodzi w kierunku Liwca, a po drugiej stronie szosy wiodącej do Kamieńczyka, również w lesie, znajduje się cmentarz zakonny, do którego prowadzi leśna ścieżka drogi krzyżowej.

Nad samym Bugiem zadziwia mnie niewielka, ale wieś Brańszczyk. Pomimo niewielkiej ilości mieszkańców - ok. 1200 i położeniu jakby na końcu świata, jest samowystarczalna. W tym sensie, że jest tam: Gminny Dom Kultury, biblioteka, przychodnia, bank, 2 apteki, sklepy, szkoła podstawowa, Zespół Szkół Specjalnych,  gimnazjum, Szkoła Przysposabiająca do Pracy, dwa domy opieki -  Centrum Księdza Orione w Brańszczyku oraz duży 'świecki'  Dom Pomocy Społecznej, przedszkole samorządowe, policja, co najmniej 6 miejsc noclegowych w tym agroturystyka i dwa hotele... Taka wieś! Jest tam też wydawana lokalna gazetka Wieści gminne. W miejscowości znajduje się kościół Wniebowzięcia NMP zbudowany w 1833, który jest siedzibą parafii św. Jana Chrzciciela.

Nad Bugiem nieopodal znajduje się przeprawa promowa Brańszczyk Nakieł do wspomnianego Kamieńczyka.

Zwiedzaliśmy tam też ciekawy skansen

jedna z chat skansenu w Brańszczyku 

Brok to już większa miejscowość turystyczna (miasto)  na wysokim, prawym brzegu Bugu.
Oprócz krótszych wypadów, spędzaliśmy tam kiedyś wczasy, z których upamiętniły się wędrówki po Puszczy Białej  z obfitymi zbiorami jagód i grzybów. Tu znów sporo letnisk, ładna plaża nad Bugiem oraz ciekawy skansen i ośrodek agroturystyki Binduga z udogodnieniami hotelowo-gastronomiczno-konferencyjnymi.

Ninduga

Binduga

 Ale najbardziej lubię letniska nie nad samym Bugiem, ale nad jego starorzeczami.

Szumin nad Bugiem to dawna wieś całkowicie przekształcona w miejsce letniskowe. Cisza, ciekawe domy adaptowane z chat ale też i nowe, raj dla wędkarzy, jest też proste kąpielisko. Sklepik, kaplica, mała stadnina.

W pobliżu nadbużańskie łąki i tajemniczy rezerwat Jegiel. Koryto starorzecza wije się i ma piękne widokowe miejsca na wysokiej skarpie. W wiosce działa grupa mieszkańców, która obecnie mobilizuje się wokół sprawy zachowania okolicznego lasu, na który leśnicy mają zakusy. W ogóle lasu systematycznie ubywa - zobacz to na tej dynamicznej mapie.  

wyrąb lasu na dużą skalę

Polana biwakowa w Szuminie

 Nad rzeką w Szuminie

 

Bliźniaczą wioską, podobną ale nieco mniejszą, po drugiej stronie rezerwatu Jegiel jest Wywłókateż nad starorzeczem i o takich samych walorach.

starorzecze Bugu - Wywłóka

plaża w Wywłóce

W pobliżu wsi Jerzyska (siedziba leśnictwa,  kościół i osiedle letniskowe) znajduje się pomnik poświęcony partyzantom, gdzie co roku odbywają się uroczystości patriotyczne oraz piknik. Wokół urocze zalesione górki wydmowe - świetne na spacery i różne 'crossy'.

pomnik w Jerzyskach

piknik (fragment) na Sw, WP

Górki wydmowe - okolice Jerzysk

Jest też szereg innych miejscowości letniskowych nad Liwcem, z których wymienię Świniotop, Nadkole, Łazy..., gdzie oferowane są usługi agroturystyczne.

W sumie - nie można się nudzić - wszędzie lasy, szlaki piesze, rowerowe, konne, atrakcje turystyczne i przyrodnicze.
Kiedyś opowiem więcej o drugiej stronie Bugu ....

sobota, 08 września 2018

Jesień, ale wrzosowi zazdrości odradzające się borówka i żarnowiec

Jesień, ale wrzosowi zazdroszczą odradzające się borówka i żarnowiec 

Po raz kolejny wracam do ulubionego tematu - wakacji i przyrody. Ten czas jest unikalny, bo już niedługo minie, wszyscy do niego tęsknimy, więc ... carpe-diem.
Nie pcham się w turystyczny tłok sezonu. Co prawda, na jesieni, jak co roku, przewiduję dalsze wypady, ale teraz wystarcza mi moja chatka w lesie i wycieczki po okolicy. I w tym zakresie wyjętym z szerszego tematu szkicuję te wakacyjne migawki.

O swym leśnym refugium pisałem wielokrotnie - czasem w kontekście innych spraw. Dla nowych Gości mego bloga wskażę np.:

http://etsaman.blox.pl/2018/07/Poezja-przed-burza.html 
http://etsaman.blox.pl/2018/06/Z-lasu-2018-czyli-kolejne-wakacyjne-impresje-1.html  
(tam polecam fragment o Shinrin-Yoku)   
http://etsaman.blox.pl/2013/09/Z-notatnika-letnika-sierpien.html 
http://etsaman.blox.pl/2015/12/Z-notatnika-letnika-sierpien.html
...,
więc poniż
szą refleksją trochę się powtarzam. Ale to wynika z zachwytu mieszczucha z życia wśród przyrody - nie sposób tego nie artykułować.
Ileż tu obserwacji!

W leśnym domku mamy codziennie różnych gości. Obcujemy na co dzień z kotami.
Młode koty (piątka, stale głodne), czasem ich mama, ojciec, rzadziej babcia, czasem jakiś przybłąkany gość z okolicy.
Które to już pokolenie? W każdym razie liczone w dziesięciolecia, a każdy rok to nowy miot. Pewne koty pamiętamy, inne gdzieś przepadły, czasem pojawi się nieznany gość z innego rewiru. Widać różne hierarchie, animozje lub tolerancje. Są to koty półdzikie, przy czym nowe kotki dość szybko się oswajają. Potem część przetrwa zimę, chociaż wtedy już muszą liczyć tylko na siebie, bo w zimie nikt tu nie mieszka na stałe. Ciekawe zwierzęta. Rozkoszne w zabawie, okrutne w polowaniach, mające swoje charaktery, humory. Obecna matka kotków jest bardzo nieufna, syczy gdy się do niej zbliżyć - nawet z jedzeniem, a dostają go od nas sporo i wydawało by się, że to powinno ją obłaskawić. Jakieś złe doświadczenia z ludźmi? Jest, zwłaszcza w starszych kotach, jakieś dostojeństwo - chadzają powoli, z godnością. Oczywiście - swoimi drogami. Ale tyle o tym napisano, że nie będę się wysilał na coś nowego.
Mamy kota seniora-rezydenta o imieniu Jarek, który chroni swój rewir. Pojawił się nie dawno inny młody kocur. Pogonił naszego Jarka wysoko na drzewo, był to chyba efekt zaskoczenia, bo potem musiał nastąpić jakiś odwet, ponieważ nowy pretendent już później si
ę nie pokazał.

Jarek na drzewie

Zjawiają się na obrzeżu działki dzięcioły konkurujące po części z dwoma wiewiórkami (które, o dziwo, zjadają też renklody). Podziwiam ich perfekcję w ruchu i odwagę gdy karkołomnie przeskakują z drzewa na drzewo. Są zadziorne, fukają ze złością gdy chce się je odpędzić od leszczyn, ale i tak robią swoje.
Szpaki, drozdy
, sójki i liczne małe ptaszki, których nazw nawet nie znam... Mieliśmy na wiosnę wspaniałe koncerty, ale i teraz podśpiewują od czasu do czasu. No, może nie wszystkie podśpiewują, bo sójki i sroki raczej donośnie skrzeczą. Zwłaszcza gdy swarzą się, często z gonitwami w których podziwiam przebijanie się poprzez gęste listowie.
Szpaki i drozdy kręcą się zwłaszcza  koło aronii, która w tym roku mocno obrodziła. Trzeba było założyć siatki, ale i to niezupełnie pomaga - widziałem ptaka, który długo deliberował jak si
ę pod nią dostać i w końcu wypatrzył drogę od spodu. Dostał nauczkę, gdy chciał wyfrunąć i plątał się w tych sieciach - pomagam w takich przypadkach.
Krety robią sporo szkód, to podziemie, o którym wolę nie myśleć. Podobnie jak o osach na strychu i wielu gatunkach ciem, które wieczorami atakują okna.
Duże pająki (wchodzą zapewne przez stale otwarte okienko łazienkowe?) wpadają nader często do wanny i nie mogą się z niej wydostać, więc wynoszę je cierpliwie na kartoniku za werandę. A pszczoły zbierają pyłek z kwiatów...
I żyjemy wszyscy w zgodzie, a nawet mam z tego wiele uciechy - zwłaszcza z figli kotów.
Ten rok był wyjątkowy - ze wzgl
ędu na długość letniego sezonu i przeważającą suszę. Widać to zwłaszcza w lesie - w naszym rejonie jagodnik nie wydał owoców, borówka słabiutko, grzyby pojawiły się dopiero skromnie we wrześniu. Pyliste i piaszczyste od suszy drogi są nieprzyjazne marszom  i rowerom.
Już widać jesień.

Za to sad obrodził aż nadto. Kwitnienia nie zakłóciły przymrozki. Mieliśmy klęskę urodzaju wczesnych jabłek. Przyjechaliśmy po głównym "zrzucie" jedego z drzew - nie nadążając ze sprzątaniem spadów i zagospodarowywaniem tych owoców, które jeszcze się nie zepsuły.

obfitość jabłek

To, że nie pryskamy niczego chemikaliami ma tylko jeden minus - wiele jabłek i śliw psuje się już na drzewie, zwłaszcza pod wpływem tegorocznych upałów. Zrobiliśmy dużo przetworów. Ledwie skończyły się jabłka letnie (mamy jeszcze zimowe), to kolejny nadurodzaj dały mirabelki. Znów powstało sporo przetworów (głównie do ciast), ale była taka tego ilość, że wywoziłem do lokalnego kompostowania i do zabrania przez śmieciarkę gminną całe ich taczki.

Pewnie zdziwisz się że w ogóle zbieramy mirabelki. Tak, są w pogardzie - zalegają ogrody i drogi i nikt po nie się nie schyla. Ale mirabelki mirabelkom nierówne. Zaskoczę cię (prawdopodobnie) informacją, że ten owoc jest hołubiony we Francji, gdzie znają się na smakach.
Tam głównym producentem tego owocu jest Lotaryngia. Rocznie zbierają ok. 15 tysięcy ton mirabelek (80% światowej produkcji, co oczywiście nie oznacza że policzono te dziko rosnące). Eksportowane są zwłaszcza do USA.
Mirabelka dostała znak przysługujący najszlachetniejszym produktom spożywczym i płodom rolnym Identification Géographique Protégée (IGP). Miasta Metz i Nancy, w  których okolicach króluje odmana odpowiednio zielonkawa i z czerwonym rumieńcem, znane są z festiwali mirabelkowych.
Robi sie z nich konfitury, dżemy, nadzienia do tart, nalewki. Konfitury podaje się głównie do mięs, co i my praktykujemy, zwykle dodając do konfitury z aronii i suszonych śliwek.

Chociaż jestem rodowitym mieszczuchem, to odzywa się we mnie jakiś atawizm, czy to po dziadku z ziemiańskiego rodu, czy jakiś starszy, biologiczny?
Dawno temu napisałem taki wierszyk:

            Atawizm

Co w trawie piszczy kocham bardzo

i nachylam się nad nią pobożnie,

ręce me różne źdźbła głaszczą,

podnoszę jakiś drobiazg ostrożnie.

            Coś tam pełza małego

            - wielki jesteś Boże,

            tyle ruchu, tyle życia,

            kto zrozumieć to może?

 Doskonałe w swej prostocie,

w złożoności nie do wiary,

coś patrzy na mnie, potem biegnie

- zwracam to ziemi starej.

             Przywieram do niej mocno,

            sobą całym,

            z bliska inny świat podglądam

            - piękne jest w małym.

Nie myśl jednak, że siedzę cały czas w obrębie swego obejścia. Przeciwnie. Codziennie odbywamy z żoną długie lub krótsze wycieczki lokalne, głównie leśne - pieszo lub rowerowo. Ruch jest ważny - to panaceum na wiele spraw zdrowotnych. Okolice są ładne, miejscami piękne, chociaż coraz bardziej okrajane z zieleni przez gospodarkę leśną, którą tutaj podejrzewam o odchylenie rabunkowe. Pisałem o tym parę razy w poprzednich wpisach.

 strumyk


Na tych spacerach lubimy położyć się gdzieś na mchu i patrzeć w niebo.
Oto leci wysoko jakiś duży czarny ptak. Żona pyta: co to jest? Szybko nadchodzi odpowiedź z góry - kra! kra!
Kruki opuściły pobliski ścięty las i przeniosły się sporo dalej. Odkryliśmy ich nowy rewir.

Na wycieczkach lubimy poleżeć patrząc w niebo

Mieliśmy tego lata sporo ciekawych wycieczek po nadbużańskich okolicach, ale to na tyle obszerny temat, że o tym później osobno.

Tegoroczne prawie trzy miesiące w lesie to także różne zajęcia pozaturystyczne. Czytam, piszę, słucham audycji, udzielam sie trochę w mediach społecznościowych. Zatem pozwolę sobie przemycić tutaj aktualną wzmiankę o moim podstawowym zainteresowaniu - zdrowiu, i przekazać krótkie resume nowości na www.LepszeZdrowie.info.

I tak w sierpniunie tylko o zdrowiu np. o sztucznej inteligencji oraz wątpliwościach z zakresu podstaw fizyki. Także biotechnologie, telemedycyna, o badaczach i terapeutach rosyjskich oraz niezwykłych polskich pionierach i odkrywcach. O uzdrawianiu duchowym. Plus nowinki na stronie Zdrowie i Fitness i ... dużo więcej.

A w lipcuMedycyna uwikłana w politykę, walka o prawdę i Polskę z udziałem oddolnych ruchów społecznych, w tym ustrój demokracji bezpośredniej na kształt szwajcarski (ebook!), zagrożenia globalne, o terapeucie Stanisławie Olszewskim, odżywianie przy odchudzaniu, nowości z facebooka i wydawnicze, ...

Nie cofam się bardziej wstecz - jeśli te sprawy cię interesują (myślę, że zdrowie jest ważne dla wszystkich), to zachęcam do samodzielnego pobuszowania po Nowościach lub w lokalnej wyszukiwarce.

Oczywiście leśny domek, ogród, działka i okolice to nie tylko byczenie się, obserwacje i ww. prace i rozrywki umysłowe. Oprócz zadań planowych prawie codziennie dochodzą sprawy bieżące a nawet nieoczekiwane problemy, zwłaszcza typu: coś naprawić, wyciąć, podlać lub przesadzić.
Ale
to mało interesujące, więc do następnego odcinka o wycieczkach...

 

 ...jeszcze krótko o innej trójcy oraz współpracy i synergii.

W starych dywagacjach o trójce pisałem o tym, że dwójka jest zaczątkiem mnogości i dualności, a trójka pokazuje pierwsze potencjały tej mnogości. Jednak już dwójka daje trzecią "relację" - oprócz indywidualnych składowych 1 + 1 jest nią właśnie 2. Odnosząc to do np. osób, mamy: ja, ty i My jako połączenie ty i ja. Nie musi być to połączenie fizyczne, ani bliskie - raczej chodzi o wytworzoną relację  - rzeczywistą lub potencjalną.

Dualność jest kosmiczną zasadą tworzącą różnorodność i ruch.
Jedną z hipotez kosmogenicznych i religijnych jest
, że Bóg, będąc samotnym duchem w nieskończoności,  'poczuł się' samotny i stworzył energię sobie podobną (w chrześcijaństwie - zrodził Syna).
Nie mnie rozstrzygać czy Duch Święty to właśnie połączenie tych dwóch istnień (było o tym trochę w powołanym wpisie).
Jednak oczywistym jest, że złożenia bywają czymś więcej niż sumą jednostek. Często mówi się o synergii - większych i nowych możliwościach, jakie się wtedy tworzą. W chemii opisujemy wręcz zupełnie nową substancję
z dwóch czynników, jak np. woda - niepodobną do tlenu i wodoru.
To, co prawda, nie podpada pod potoczne rozumienie synergii, ale pokazuje jej potencjał.
Synergię rozważa się głównie jako czynnik pozytywny, twórczy. Ale podobnie jak katalizator może być pożyteczny lub nie, tak i synergia może być negatywna. Np. wzajemne oddziaływanie (interakcje) leków na siebie może mieć fatalne skutki. Podobnie - do szczepionek podaje się tzw. adjuwanty - substancje pobudzające reakcję organizmu na szczepionkę
, traktowane jako stymulator/katalizator, ale ... mające silne właściwości toksyczne, zwłaszcza na mózg.

W działaniach ludzi współpraca bywa synergią, ale także wzmocnieniem możliwości w realizacji jakiegoś celu.
I odwrotnie - brak współpracy rozprasza siły albo nawet je znosi, a nawet wywołuje szkody
wewnątrz i poza układem dwóch podmiotów - w przypadku konfliktu.
Zatem, "współpraca buduje".
W filozofii wschodniej, chociaż nie tylko, mówi się o zasadniczej roli harmonii. Polega ona na równowadze przeciwności. Czyli, jeśli nie jest to konflikt destrukcyjny, równoważenie jest szczególnym przypadkiem współpracy, który jest korzystny dla systemu 1+1= 2.
Przeciwności, jak wspomniano, są zasadą dualności.
Vadim Zeland w swej serii książek o transerfingu (zobacz wprowadzenie we fragmencie artykułu Wyższa perspektywa) często wspomina o równoważeniu tzw. wahadeł - jak określił działające na nas myślokształty.  Ale przecież nie trzeba przeciwności by harmonijnie współpracować w zespole - np. przez podział pracy i jej koordynację.  W przypadku dwóch osób/podmiotów (ja i ty) koordynacja może być okresowo wykonywana przez narady my.
Pary biologiczne - oprócz współpracy, tworzą potomstwo. W świecie roślin i niektórych zwierząt daje to olbrzymi ilościowo potencjał rozwojowy. U ludzi - oprócz my - rodzice, owo my rozszerza się na rodzinę. Ona - poprzez możliwą różnorodność talentów i zainteresowań, tworzy synergię i spotęgowane możliwości współpracy.

Piszę o oczywistościach, ale może warto przypominać wartość współpracy, zgody, twórczej dyskusji oraz roli rodziny. A zagadnienie dwójki można jeszcze filozoficznie rozwijać ...

piątek, 24 sierpnia 2018

 

 możliwe...

Żyjemy w czasach "wielkiego ucisku" - by użyć sformułowania biblijnego. W tym samym duchu wypowiadano się wielokrotnie, że żyjemy w "dniach ostatnich", że nadchodzi apokalipsa. Chociaż profetyka religijna wywoływała różne strachy a nawet histeryczne działania, to przypomnę, że Apokalipsa  oznacza (wg źródłosłowu), nie zagładę, lecz odsłonięcie, zdarcie zasłony.
Chodzi o ujawnienie Prawdy, (tej , co nas wyzwoli), prawdopodobnie jakichś ważnych tajemnic o naszym pochodzeniu, losie i przyszłości.
To powinno w konsekwencji stworzyć nową rzeczywistość.

Kryzys finansowy (horrendalne zadłużenie narodów), wzrost podatków, wyzysk, coraz większe rozwarstwienie majątkowe, władza i   fetysz pieniądza, załamanie skuteczności medycyny i nowe choroby, terroryzm, wojny, brutalność, rządy psychopatów, afery polityczne, opresja "poprawności politycznej", cenzura i dezinformacja, ukrywanie ważnych dla ludzkości wynalazków, korupcja, upadek moralności, pedofilia i handel ludźmi, niszczenie rodziny, depopulacja w różnych formach, zmiana klimatu, katastrofy naturalne, zatrucie ziemi, powietrza i wody, niszczenie rolnictwa naturalnego, wymieranie gatunków i podobne zjawiska skłaniają ludzi do mówienia o beznadziejności takiego świata i życia. Chociaż jest to potoczny epitet, to wyraża też to, że ludzie faktycznie nie widzą nadziei na poprawę, na jakieś realne rozwiązanie.
Ale ponieważ nadzieja umiera ostatnia, warto się jej trzymać, tym bardziej, że gdy tak istotna dla naszego istnienia sprawa staje się już skrajnie brzemienna. Chociaż podejrzewam USA o większość zła na świecie (sprawczo), to właśnie tam pojawił się główny ruch oporu.  Gniew ludzi ma wielka siłę, ale wymaga zorganizowania, tym bardziej, że "siły zła" są tak silne, że czujemy się bezradni. Dlatego - ku zaskoczeniu - ów ruch oporu pojawił się odgórnie, co w połączeniu z działaniem mas stwarza po raz pierwszy (?) nową szansę. A przynajmniej - w imię nadziei - uznaję to w dobrej wierze.

Tak więc także na tych wyższych szczeblach pojawiły się głosy "dość!!!" i plan oczyszczenia "stajni Augiasza".

Przez lata dyskretnie, co jakiś czas, tutaj, na www.LepszeZdrowie.info, ostatnio trochę na Moc Wiedzy, dawniej obszernie na www.L-earn.net i w paru innych miejscach sygnalizowałem Wam ZMIANĘ, która się szykuje. Zawsze miałem dystans do narracji głównego nurtu, dużo czytałem źródeł alternatywnych, a ostatnio inspirowało mnie wielu (Igor Witkowski, Janusz Zagórski, Alex  Berdowicz, ..., a  w zakresie zdrowia Jerzy Zięba, Jerzy Jaśkowski, Hubert Czerniak, ... i wielu gości w programach wyżej wymienionych osób. Przede wszystkim były to jednak głosy zza granicy - niezależnych portali i blow-whistlerów. Okazuje się, że te przeczucia i ujawnienia miały podstawy.

Dopisek ex post:
poniżej podany kanał na YouTube został zablokowany i dlatego przez autora usunięty. Zatem podaję linki tylko dla identyfikacji z ew. zapisami i publikacjami w innym miejscu (gdy to piszę jeszcze o nim nie słyszałem).

Pojawił się (kolejny) polski whistler (kanał PrawdaNieMaKoloru na YT o ambicjach integrowania informacji o wspomnianej nowej akcji) i cykl relacji o tajemniczym Q (raczej grupa kompetentnych i wtajemniczonych specjalistów niż pojedyncza osoba) zaczynający się od  https://youtu.be/cSfyAA0agDA, potem dalsze odcinki.
Pod nagraniami wiele ciekawych linków - specyficznych dla odcinka i zbiorczych.
(O Q-anon wspominałem kiedyś na podstawie https://youtu.be/2J1m0bO7rGQ , ale wtedy informacje były jeszcze częściowe i przez to sceptyczne. Potem okazało się, że nastąpiły lawinowe aresztowania wśród polityków i bossów firm w USA (? - sprzeczne doniesienia, niektóre mówią o 40 000 aresztowaniach na początku 2018 roku w Stanach Zjednoczonych i 80 000 przygotowywanych przez sądy wnioskach o aresztowanie), co może potwierdzać niektóre tezy Q - oby... - chociaż byłbym jeszcze wstrzemięźliwy w definitywnej opinii, ponieważ podlegamy bardzo wielu manipulacjom i "fałszywym flagom" - patrz uwagi w 3).

Podsumowując tę serię nazwaną Q-anon dla początkujących:
cz. 1 https://youtu.be/cSfyAA0agDA 
cz. 2 https://youtu.be/R4FS4hbeGKg
cz. 3 https://youtu.be/kc0Xfcm47nY
cz. 4 https://youtu.be/PslFrpFd1cY .
Na kanale YT autora jest jednak już więcej materiałów i przybywa. Będą i w innych miejscach w sieci. Wstęp o kanale - https://youtu.be/mzsx6V7ywuY.
Przykładowa dalsza wypowiedź Budzenie się z iluzji tej rzeczywistości - matrix się rozpada na naszych oczach, cz. 1
https://youtu.be/v7CnMr2Qw2M.

Inny cykl zatytułowany ThinQ traktuje o aktualnościach (krótkie sygnały) - zwłaszcza wokół wydarzeń w USA, zagrożeń, przebudzenia świadomości ludzi i o samym Q, od cz. 1 - https://youtu.be/oQAsHk6xp3g
(dla ułatwienia podaję linki do kolejnych - jak dotąd - odcinków: 2, 3, 4, 5, 6, ...).

Są też filmiki spoza ww. serii.

To, o czym mówi autor, oprócz podanych przez niego potwierdzających linków zagranicznych, nie jest głosem odosobnionym i u nas, patrz np. "Kosmiczne ujawnienie - masowe aresztowania na szczytach władzy.

https://www.youtube.com/watch?v=86BORMVwE1M

https://play.google.com/store/books/details?id=9fs2BgAAQBAJ&source=gbs_api%EF%BB%BF 

Omawiane zjawisko być może jest szersze niż się wydaje - nie wykluczone, że jest to projekt międzynarodowy.
Nie byłbym sobą gdybym nie upatrywał w tym przemian wynikających z działania nawet sił ponadnaturalnych, kosmicznych i duchowych. Bo by skuteczna zmiana nastąpiła, potrzebna jest i zmiana mentalności ludzi, "odnowa w duchu".

Wierzę, że nadszedł czas by z jednej strony uspokoić obawy i emocje ponieważ scenariusz jest już realizowany, a z drugiej strony przygotować siebie i innych na pewien (dla wielu duży) szok, bo nie obejdzie się bez kulturowych, świadomościowych, religijnych i politycznych sensacji. Nie obejdzie się bez wściekłego oporu na rzecz status-quo i fali hejtu oraz ośmieszania powstałego ruchu. Trzeba będzie przez to przejść - dla lepszej przyszłości. Sądzę, że warto śledzić temat, a nawet się zaangażować, jak zachęca nasz whistler - jeśli możesz i chcesz.
Że apokalipsa (w podanym sensie) ma nastąpić - wiadomo od dawna,
a że tak dłużej być nie może - przeczuwamy głęboko, zatem - jest nadzieja.
To że Polska może być miejscem szczególnym - też się o tym mówi - O ILE nie damy się wrobić w zakusy żydowskie by nas ograbić i podporządkować. Na tym polu pozostaje być świadomym i czujnym. To raczej osobny temat, który też komunikowałem, ale przecież tylko z 2. i 3. ręki - śledź S. Michalkiewicza, M. Rolę i jego gości na wRealu24, G. Browna itp.

 

Dopisek 2

Temat częściowo porusza Ewa Pawela w nagraniu Walka dobra ze złem w Ameryce?   https://youtu.be/4had3ubL0nU 

Ale znów, nie ma gwarancji że kanał nie zostanie zablokowany, więc podaję jeszcze inne umieszczone przez E. Pawelę 'linki pomocnicze:'

https://www.youtube.com/watch?v=it4vmTlOkdw 
http://romannacht.blogspot.com/2016/01/niemieckie-diaby-i-loza-dvd.html 
https://www.youtube.com/watch?v=Vy8TvtOgEBU .
https://www.youtube.com/watch?v=JNtzOHKr14U 
https://www.youtube.com/watch?v=GOCrs3oN91U 

 

#deepstate #ujawnienie #Q_anon #whistler #ukryte #pytania #good_guys #spisek #Trump #wolność #NWO ...

niedziela, 05 sierpnia 2018

 Tłumy nad Morskim Okiem

Tłumy nad Morskim Okiem

Mam wakacyjny "temat na czasie".

To turystyka - zagadnienie na tyle obszerne że istnieją odpowiednie instytuty i kierunki studiów. To nie dziwi, bo to bodajże najdynamiczniej rozwijająca się dziedzina gospodarki.

Od razu zawęźmy - nie chodzi o podróżowanie (służbowe, biznesowe, dyplomatów itp. - co jest zrozumiałą koniecznością), ale o turystykę stricte.

Stare powiedzenie mówi "navigare necesse est", a zanim powstało - turystyka już funkcjonowała.
Oprócz wielkich migracji starożytności i przemieszczania się w trakcie podbojów, które były wymuszone swoistymi przyczynami, z odnotowanych pierwszych podróży o charakterze turystycznym były te związane z udziałem w obchodach świąt religijnych w Starożytnym Egipcie, przy okazji będące okazją podziwiania świątyń i piramid. Podobny cel miały podróże starożytnych Greków, którzy udawali się głównie do wyroczni w Delfach oraz świątyni Zeusa w Olimpii. Tysiące osób przybywało na rozgrywane co cztery lata igrzyska olimpijskie.
W starożytnym Rzymie udawano się dla celów leczniczych i wypoczynkowych do rozmieszczonych na obszarze całego Imperium kurortów, spośród których największą popularnością cieszyły się: Baden-Baden, Baile, Herculane, Vichy, Baiae, Neapol, Capri, Bath, Puteoli.

Tak moglibyśmy iść przez wieki. Wykształciły się specyficzne rodzaje turystyki związane z jej celami. I tak można wymienić przynajmniej turystykę: poznawczą (krajoznawczą), zdrowotną, wypoczynkową, religijną, biznesową, rozrywkową (w tym np. festiwalową), hobbystyczną (np.kulinarną), sportową (tzw. fanoturystyka – wyjazdy związane z chęcią uczestnictwa w wydarzeniach sportowych), kwalifikowaną - dla osiągnięć sportowych lub okołosportowych, integracyjną (wymiana młodzieży, poznawanie swych korzeni)  i wiele innych.

Po tym porządkowym wstępie chciałbym przejść do osobistych refleksji, które mogą wydać ci się dyskusyjne, ale właśnie o to mi chodzi - jak w tytule.

Najbardziej obecnie popularną wydaje się turystyka wypoczynkowa. Zapracowany człowiek pragnie w końcu odpocząć. Oderwać się od codzienności. Dlatego turystykę należy też traktować jako zjawisko psychologiczne.
Sposoby wypoczywania mogą być różne. Jedni wolą "byczyć" się przez dwa tygodnie, prawie nie ruszając się z miejsca, maksymalnie sobie dogadzając, chętnie all inclusive, inni dobrze się bawiąc, inni rekreując się aktywnie - wędrówki, zwiedzanie, przygoda.

Są w tym różne mody, z których widoczne jest snobistyczne pokazanie znajomym gdzie się było - najlepiej gdzieś w egzotyce, na drogiej wycieczce lub w wypasionym hotelu. Lecą w sieci selfie i sąsiedzi zazdroszczą.

Charakterystycznym zjawiskiem jest coraz większa masowość turystyki. Wynika to z następujących trendów:

  • większej ilości czasu wolnego wraz z większą ilością wolnych zwodów oraz mechanizacją i usprawnianiem pracy; pewną rolę odgrywają tu też łatwe (okazyjne, promocyjne, citybreak) wyjazdy na krótko

  • wakacje poza domem przestały być  luksusem dla coraz większej liczby ludzi, w zw. z podnoszeniem stopy życiowej

  • powstaje coraz więcej możliwości - więcej hoteli, usług, biur podróży i ich agentów, większe zróżnicowanie ofert

  • lepsza informacja i rola reklamy, która pokazuje atrakcyjność wyjazdów i gra na uczuciach, takich jak ambicja bycia na równi z podróżnikami lub bogatszymi od siebie, przygoda, fantazja, luksus i przyjemność, w połączeniu z atmosferą wyłączności.

I tu dochodzimy do pierwszego zagrożenia lub przynajmniej minusu z tytułu owej masowości.

Ogólnie nazwałbym to rosnącą bylejakością turystyki - tej dla mas. Masowość to głownie najtańsze oferty - ilość zamiast jakości.
Przepełnione atrakcyjne miejsca, plaże, kampingi, wszechobecny tłok,  byle jaka "przydrożna" gastronomia, tania rozrywka,

Przypomnę głośny niedawno wpis Agaty Młynarskiej o "kiepskich" na plażach, który tak zbulwersował opinię publiczną. Jeśli odrzucimy naganną nutę pogardy dla zachowań nowych "turystów", to czy nie miała częściowo racji?

Prostactwo jest nieuniknioną konsekwencją rosnącego egalitaryzmu i warto je wytykać, ale z drugiej strony nie jest często winą oskarżanych, którzy przez dziesięciolecia byli spychani do kategorii "roboli" i nie zasługujących na coś lepszego. To osobny temat rozwarstwienia społecznego, któremu 500+ częściowo zapobiega. Inna sprawa czy nie było lepszych sposobów (np. obniżenie podatków), ale  - stało się.
Potraktuję zjawisko masowości szerzej - jako zjawisko światowe.
Faktem jest, że w wyniku rosnącego terroryzmu (inny potencjalny obecny  minus podróżowania w ogóle), Polska stała się atrakcyjna i mamy coraz więcej zagranicznych podróżnych. Zmiana pogody na kontynencie, wyższe temperatury na północy, dodatkowo zachęca do przyjazdu do Polski, co nakłada się to na tłok u nas.

"Nie ma już dzikich plaż" - jak w słowach piosenki. Chociaż to przesada (znam takie miejsca), ale faktycznie coraz ich mniej.

Osobiście nie lubię tłumu - to zaprzeczenie wypoczynku. Nie dotyczy to tylko plaż. Wybrzeża mórz, jezior, góry, zabudowuje się coraz gęściej hotelami, często molochami, gdzie i tam przeważa tłoczenie się w barach, basenach, gdziekolwiek. Podobnie powstają olbrzymie morskie wycieczkowce (przykład, czy na pewno chciałbyś z miasta wylądować w takim mieście?). 

Także w turystyce objazdowej przeważa zwiedzanie "po łebkach", szybkie zaliczanie miejsc i pod dyktando przewodników.

Ogólnie wpływ turystyki na środowisko jest przeważnie negatywny. Ze względu na rozwój infrastruktury turystycznej, zmniejsza się powierzchnia obszarów naturalnych będących siedliskami roślin i zwierząt.

Trasy turystyczne, lasy, strefy ochronne są zadeptane i zaśmiecone. Z braku dostatecznej ilości toalet (i niedostatku kultury) ludzie załatwiają swe potrzeby w pobliskich krzakach, wdzierają się na chronione wydmy.

Recykling pozostawionych śmieci nie nadąża za ich ilością lub w ogóle nie ma miejsca, powstają hałdy odpadów, zwłaszcza wokół turystycznych wysp z ograniczonym skomunikowaniem z lądem, widziałem takie filmy o Dalekim Wschodzie gdzie powstają "ławice" plastiku.
W pewnym rejonie Tajlandii miejscowi mieszkańcy mając tego dosyć zgodzili się na 4 miesiące wstrzymać ruch turystyczny, by uporządkować sprawę. Ale żądza łatwego zysku na ogól przeważa i buduje się więcej i więcej.
Kiedyś delta Nilu była przodującym dostawcą najlepszej bawełny. Pola upraw zaorano i wybudowano w to miejsce hotele.
Wzrasta też zanieczyszczenie powietrza (głównie ze względu na emisję spalin samochodowych), zanieczyszczenie wód (ścieki pochodzące z obiektów turystycznych) oraz poziom hałasu.

Co do ruchu samochodowego to znany jest koszmar sierpniowego exodusu Francuzów na południowe wybrzeże - korki i tłok na miejscu. Trudno mi to zrozumieć jako wypoczynek. U nas ów koszmar wynika jeszcze z mniejszej infrastruktury drogowej oraz pozamykania wielu linii kolejowych.

Ostatnio znalazłem wymowny artykuł o protestach antyturystycznych w Europie  ("turyzmofobia") - To nie turystyka - to inwazja,
który wystarczajaco pokazuje dramatyzm sytuacji, więc na tym poprzestanę.

Wzrasta ruch samolotowy. W Polsce wiele miast  - na fali lokalnych ambicji - pobudowało własne lotniska. Sądzę, na podstawie pewnych danych, że ilość spalin z ruchu samolotowego przewyższa tę samochodową i jeśli globalne ocieplenie ma rzeczywiście źródło w emisji spalin (dyskusyjne!), to dziwnie się o tym nie wspomina.
U nas rząd ma zadęcie by zbudować największy port lotniczy w Europie w okolicach Stanisławowa - z docelową przepustowością 100 milionów (!) pasażerów rocznie. To dopiero będzie wulkan spalin, odpadów i hałasu. A jak to u nas - przewidywany koszt potroi się w realizacji. A już i tak jesteśmy bardzo zadłużeni w bankach zagranicznych.
Jest w tym i inny niepokojący aspekt. Przyjrzyjmy się wybranym statystykom turystyki Polaków (badania grupy Kruk). Przyda się nam to i do dalszych rozważań.
I tak - najpopularniejszy kierunek to morze. Planuje tam wyjechać 43% Polaków. Ale co czwarty - 28% z nas spędzi wakacje w domu. Spośród wyjeżdżających 36% wybierze się na odpoczynek w Polsce, a do innego kraju Europy - 13%.

Jeśli dobrze interpretuję, założę, że może jeszcze ze 4% ludzi z ogólem wyjeżdżających wyjedzie poza Europę - razem 17%.
Zatem 72% gdzieś wyjedzie, z tego 17% za granicę, tj. ok. 12% z całej populacji (chociaż nie wiem jak przyjęto tę populację). Ale przecież nie wszyscy samolotami - przyjmijmy nawet połowę czyli ok. 6%, a populację - sądzę że z nadmiarem, bo z dziećmi i starcami, przyjmę jako 36 milionów. Zatem polskich pasażerów lotniczych otrzymamy ok. 2,2 miliona, a licząc powroty - niech 4,5.

Zatem, po co nam tak wielki port? Mam podejrzenie, że nawet uwzględniwszy tranzyt, turystykę przyjazdową i cargo (ale to nie ruch osobowy), to pozostaje bardzo duży margines - na tajemnicze cele wojskowe, amerykańskie, żydowskie? (Polityczne otrzeźwienie). Czyżbyśmy nie byli już u siebie? A może to jakiś obłęd?

Wspomniane zanieczyszczenia, hałas i mniejsza higiena stwarzają warunki raczej nie sprzyjające zdrowiu. To często znów zchemizowane otoczenie. Mało osób zdaje sobie też sprawę, że dla poprawnego funkcjonowania ciała i psychiki potrzebne jest przynajmniej okresowe przebywanie w spokoju, samotności i ciszy, a także w możliwie mniej natężonym smogu elektromagnetycznym. Przy okazji leczy się układ nerwowy, korzystnie powraca czułość na słabsze bodźce wzrokowe, węchowe słuchowe, która została stępiona (odczulenie) w obecnym zaśmieconym kakofonią bodźców świecie. 

Nawet pobyt 10 dniowy, zwłaszcza w rejonach o odmiennym klimacie, wodzie i żywności nie dają dostatecznej aklimatyzacji. Lepszy jest dłuższy pobyt (daje to dodatkowo lepsze poznanie kraju, ludzi), ale nie każdego na to stać - finansowo i czasowo. Dokłada się do tego  niebezpieczeństwo zakażeń lub zatruć pokarmowych ("zemsta faraona") a  więcej alkoholu a mniej  ruchu - tak typowe nawyki "kanapowców" dopełniają ten obrazek antyzdrowia.
Niestety - ten alkohol to także i więcej wypadków drogowych i utonięć... Turyści niedzielni - dosłowne i w przenośni, to często zmora - hałaśliwość, imprezowanie, obowiązkowe grilowanie, przez brak zachowania nawyków  typowych dla bardziej świadomych i przygotowanych do zasad turystyki.  Klasyczny przykład  - wycieczka w góry bez poznania trasy, warunków pogodowych, w klapkach lub na wysokim obcasie...
A propos picia i lenistwa niektórych, co to ich nie interesują ani lokalna kultura ani zabytki ani wycieczki, w tym miejscu chciałbym przywołać mój wierszyk sprzed lat.

Życie minęło
Mieszkasz gdzieś lata, a ulic nie znasz sąsiednich,
śpisz i w karty grasz,
gdyś przyjechał nad Adriatyk
- przedziwny życia lunatyk.

Zawstydź się i przebudź
- choć ci wolno wszystko.
Kiedyś ockniesz się nagle: życie minęło,
a szczęście ... bywało tak blisko.

Co do mody opalania ciała - bez rozsądku, to przypomnę o szkodliwości UVC oraz stosowania różnych mazideł,  podobnie jak stosowanie dezodorantów, co to "trzymają parę dni" a przez to zatrzymują w ciele szkodliwe toksyny a i same takie zawierają. Patrz np. Słońce - zdrowe czy nie?
Inną modą jest szukanie adrenaliny w ekstremalnych wyprawach, nawet z ryzykiem utraty życia. Co się niestety zdarza.
Oceniam także jako ryzykowną modę podróżowanie z niemowlakami.

By zakończyć wątek negatywny, jeszcze o tym, że w wielu rejonach świata nasilają się wraz ze wzrostem ruchu turystycznego takie zjawiska społeczne jak przestępczość, alkoholizm, narkomania, hazard, prostytucja.
Z wymienionymi patologiami mamy do czynienia w  większości obszarów gdzie rozwija się turystyka masowa.
Chociaż mój pogląd nie jest aż tak radykalny, to trzeba odnotować i głosy, że obecna turystyka to szatański horror naszych czasów.

Teraz pozytywniej...
- w części drugiej, bo wpis mi się nie mieści

(część druga), do części pierwszej

 

Teraz pozytywniej...

Jak w znanym powiedzeniu - podróże kształcą. Ale turystyka pełni szereg istotnych funkcji społecznych. Dzięki nawiązywaniu kontaktów z innymi społecznościami wzrasta zrozumienie i tolerancja wobec innych kultur. Kontakt oznacza również przekazywanie sobie określonych wartości, sposobów zachowań, sposobów ubierania się, mówienia itd.

Z drugiej strony walory Polski i rosnąca turystyka przyjazdowa to  biznes dla naszego kraju, zwłaszcza dla mieszkańców miejscowości turystycznych. Rozbudowuje się tam także infrastrukturę komunalną (kanalizacja, wodociągi, oczyszczalnie ścieków) oraz poprawia się estetykę krajobrazu (więcej parków i terenów zieleni).
Rzecz w tym aby nie przesadzić - jak wspomniałem uprzednio na przykładach zagranicznych, chociaż mamy i u nas podobne afery - jak ostatnio głośna budowa zamku - molocha w Puszczy Noteckiej.

Jeśli nie będzie podobnych nadużyć, to do pozytywnych aspektów rozwoju turystyki zaliczyć można wszelkie działania mające na celu ochronę środowiska.

Aby poradzić sobie z obsługą turystów mieszkańcy podnoszą swoje kwalifikacje poprzez np. naukę języków obcych, zarządzania, rachunkowości. Praca w sektorze turystycznych postrzegana jest jako prestiżowa. Zmienia się też pozycja kobiet, których zatrudnienie w turystyce jest z reguły znacznie większe niż mężczyzn.

Mieszkańcy starają się bliżej poznać swoją kulturę i historię, aby móc ją zaprezentować w jak najatrakcyjniejszej formie.
Wiadomo że efekt ekonomiczny wynikający z ruchu turystycznego nie jest związany wyłącznie z usługami czysto turystycznymi (hotelarstwem, gastronomią, obsługą ruchu turystycznego itp.). Na potrzeby turystyki działają także inne podmioty gospodarcze, takie jak bankowość, handel, gospodarka komunalna, transport, itp. Szacuje się, że na jedno turystyczne miejsce noclegowe przypada nawet kilkunastu zatrudnionych w turystyce i poza nią.

Ogólnie sprzyja to rozwojowi przedsiębiorczości, powstaniu nowych miejsc pracy i zmniejszeniu bezrobocia. Daje  napływ nowych inwestycji, dochodów uzyskiwanych z obecności turystów.  Ale czy mamy stategię rozwoju turystyki? Jaka jest pomoc państwa?

Oprócz wspomnianego otwarcia się na świat i inne kultury - ważne są przeżycia. Czyż nie wspominamy tych chwil w pięknych miejscach jako czegoś, dla czego warto żyć? Te wspomnienia mają też wartość.

Dawno temu napisałem artykulik "Wakacyjna transcendencja", który polecam.

Zaczyna się tak:

... dla mnie wakacje mają dużą i szczególną wartość, wykraczającą poza typowe skojarzenie z odpoczynkiem, przygodą i poznawaniem nowych miejsc. Oczywiście to też ma duże znaczenie, zwłaszcza gdy podejdziemy do wakacji aktywnie, z jakimś planem, który uda się nam zrealizować. Ale nie o tym będę mówić, bo to aspekty dobrze znane.
Wolny czas pozwala mi spojrzeć na wiele spraw spokojniej, refleksyjnie i z dystansem. Zwłaszcza nowe miejsca i nowo poznani ludzie niemal wymuszają inne spojrzenie, zderzają nas z nowymi postawami, zwyczajami, inną kuchnią, kulturą, podsuwają nieoczekiwane rozwiązania. Rzeczywiście - podróże kształcą.

A pod koniec: 

... umiejętność dostrzegania owych TU i TERAZ, cieszenia się tym co mamy, znajdowania piękna i tajemnicy na każdym kroku - to czynniki, które nas wzbogacają, a przez to rozwijają.
Oprócz opalenizny i miłych wspomnień życzę wszystkim choćby szczypty wakacyjnej transcendencji.

Kiedyś sporo podróżowałem - oprócz Polski większość krajów Europy, Rosja, Chiny , Afryka, USA.... Były też przygody autostopowe w Europie i w Polsce. A rodzinnie wyjeżdżaliśmy co roku na wczasy - dawniej w ramach wczasów pracowniczych, potem na własną rękę.  
Dziś - jako emeryt ograniczyłem te eskapady - zarówno mniej sił jak i środków, które można na to przeznaczyć. To przykre, że obywatela Europy, w przeciwieństwie do mieszkańca Niemiec czy Szwecji itd.
,  polskiego emeryta rzadko stać na wyjazd zagraniczny a nawet krajowy.  Przywołuję jeszcze raz statystyki polskich wyjazdów.

Średnio na osobę - wg grupy KRUK - wydamy na urlop w 2018  1677 zł, a wg fińskiej firmy Ferratum 40.1 % miesięcznego budżetu.  Skoro Polacy planują spędzić wakacje z rodziną (40%) lub partnerem (30%), to należy sądzić że - minimalizując do 2 osób na wyjazd, to 2x 1677 zł może się znaleźć poza zasięgiem emerytów, a przyjmując owe 40% z budżetu miesięcznego - raczej na pewno nie starczy na wyjazd zagraniczny.

A propos wczasów pracowniczych z PRL -  szkoda, że przynajmniej część infrastruktury z tamtych czasów przepadła, bo niektóre obiekty po remontach mogłyby nadal służyć mniej zamożnej części społeczeństwa.
Przypomina mi się też Ojciec, zamiłowany i oblatany w geografii, sporo podróżujący przed wojn
ą, ale za PRLu pozbawiony tej możliwości. Cierpiąc z tego powodu otaczał się atlasami i przewodnikami i podróżował ... w wyobraźni. Znał wiele miast lepiej od ich mieszkańców, co czasem budziło zdumienie. Gdybyż żył dziś...

I tak - z wyżej wymienionych przyczyn - unikanie tłumów oraz mniejsze możliwości, z powodzeniem zadawalam sie spędzaniem większości lata na swej leśnej działce. Na tym blogu wielokrotnie się do tego odnosiłem, ostatnio np. w Z lasu... (tam zobaczysz, co to jest Shinrin-Yoku). Jest w nim refleksja o sztuce wypoczynku.

Pobyt na miesiąc, czy już nawet
od dwóch tygodni, pozwala  zanurzyć się w pełni w przyrodę, w inny styl życia.

Ciekawostka - mam na działce stare radio z wieloma zakresami fal, zwłaszcza krótkich, które świetnie odbiera audycje z najdalszych stron świata, np. z Chin. To też swoista wirtualna podróż.

Gdy taki leśno-wiejski dłuższy pobyt staje się to nudny, wyrywamy się na wycieczki, głownie  krajowe, chociaż oczywiście są jeszcze marzenia dotyczące dalszych wypadów, ale  - wiadomo - nie da się wszystkiego "zaliczyć" i trzeba się z tym pogodzić.
Owszem  - mamy jeszcze mniej typowe marzenie - rocznego a la long  pobytu w jakiejś leśniczówce, o czym też ostatnio pisałem.
W tych wypadach preferowane są krótkie pobyty w pałacach, zabytkach - w miejscach z klimatem, daje to namiastkę autentycznego  poczucia elitarności, poznania naszej kultury i historii.

W pozostałym czasie agroturystyka i kwatery prywatne, bo ceny sa przystępne a nie potrzebujemy luksusów.
Polska jest piękna i nie trzeba szukać atrakcji daleko. Czy zamki Dolnego Śląska tak bardzo ustępują tym nad Loarą?
I wolę nasze bory od wypalonych i skalistych rejonów czy nabrzeży Grecji.
Preferuję dzikość, drogi mniej uczęszczane.
Ale - jasne - co kto woli... I w ogóle - inne potrzeby i preferencje maj
ą ludzie młodzi, inne starsi, jeszcze inne rodziny z dziećmi.

Jaka jest więc przyszłość turystyki?

Może jakoś powinniśmy j
ą ograniczyć? Nie wiem. Ale wiem, że sporo wrażeń i wiedzy możemy mieć i bez fizycznego przemieszczania się. Mapy Google i Google Earth, dają pierwsze ale niemałe możliwości. Są przecież już turystyczne filmy (i wideo) 3D, czekają nas rozwiązania wirtualnej rzeczywistości. W wygodzie i za mały ułamek ceny będziemy mogli poznawać świat lepiej niż osobiście, chociaż inaczej i niewątpliwie bez (na razie)  atrybutów smaku, zapachów i kontaktów osobistych z ludźmi. Może powstaną jakieś nowe tanie środki komunikacji? Już mówi się o turystyce kosmicznej...

Może wspomniane wygodnictwo oraz podróże wirtualne w tym przypadku przyczynią się w pewnym sensie do dawnej elitarności turystyki - na rzecz tych, którzy mają autentyczną pasję i motywy podróżowania - nie tylko dla wypoczynku.

Faktem jest, że mamy coraz więcej  możliwości taniego podróżowania  i to bez pośredników.

Podzielę się częścią swoich "narzędzi", które to ułatwiają. Robię to z mieszanymi uczuciami - niejako pomagam w tym, co krytykuję. Mam nadzieję, że podejdziesz do tego w sposób umiarkowany. Jeśli np. masz możliwości wyjazdów służbowych, które i tak nie koniecznie zależą od ciebie, to warto je rozszerzyć o zwiedzanie. Nie podwajamy wtedy lotów/podróży.
Ale najpierw - jeśli nie wiesz - mamy zatrzęsienie portali i agentów podróżniczych
, nie będę więc ich wymieniał - oprócz paru poniższych, które agragują informacje. Prawie zawsze można znaleźć jakąś okazję.

Oczywiście najbardziej przystępne są wyjazdy krótkie i niedalekie. Mam na myśli zwłaszcza wyjazdy weekendowe i tzw. city break. Nieprzewidywalność pogody w dłuższych okresach stymuluje rozwój krótkich wyjazdów ad hoc.

Tanie lub darmowe noclegi na zasadzie wymiany (chociaż nie tylko) oferuje serwis  https://www.couchsurfing.com/
.
Podobnie tanie pokoje: https://www.airbnb.pl/
.
Największa na świecie porównywarka noclegów https://www.hometogo.pl/
.  
http://breakplan.pl/okazje-cenowe/okazje  + https://www.facebook.com/breakplancom/

Agregowane z różnych serwisów okazje znajdziesz na Grupeo, przykładowo https://www.grupeo.pl/travel/zagranica.
Okazje wynikają głównie z zakupów grupowych. Przykład specyficznego serwisu kuponowego http://kuptravel.pl
.

Łatwa rezerwacja hoteli na całym świecie: http://booking.com.
Ulubiony serwis okazji podróżniczych : http://fly4free.pl  oraz https://www.facebook.com/fly4free/ 
.
Podobne: https://www.facebook.com/fly4free.cheap.flights/
, https://www.facebook.com/travelfree/.
http://ag.travelshops.pl/
http://www.lastminuter.pl  oraz https://www.facebook.com/Lastminuter
.

Sprawdzone, tanie biuro podróży: http://extraurlop.pl


Pod kątem pogody i klimatu, przykład dla wybranego miesiąca:
http://gdziewyjechac.pl/6928/gdzie-jest-cieplo-w-pazdzierniku-w-europie-oto-lista-miejsc.html
http://gdziewyjechac.pl/pogoda/urlop-wakacje-w-pazdzierniku/

Jeszcze inne loty
https://www.smallplanet.aero/pl/
http://silesiair.com.pl/tanie-loty-czarterowe/
www.airclub.pl/

https://www.tanie-loty.com.pl/ .

Dla bardziej zaawansowanych turystów - czytelników książek Biblia Taniego Latania i Biblia Taniego Spania (tam dużo adresów) możliwe jest znalezienie nawet darmowych lotów i b. tanich hoteli. Zadziwisz się. Patrz portal autora http://www.bibliataniegolatania.pl, gdzie są też kursy wyszukiwania takich okazji. Ich spis na FB.

Jest szereg prywatnych blogów podróżników, którzy służą pomocą w podobnych sprawach oraz opisują różne destynacje - znajdź wg kierunku podróży.
Przykład ogólniejszy (porady, "chwyty") - Blog: http://bisanz.pl , FanPage: https://www.facebook.com/kacperbisanz1 i książka autora: http://bisanz.pl/lifehacks.

Kluby podróżnicze
światowe (przegląd niektórych), często ekskluzywne jak np. goforworld.com - niektóre pozwalają zarobić na pobyt przez zgromadzenie poleceń jak np. World Ventures, lub lokalne. Kiedyś uczestniczyłem w klubie RCI (nie mylić z RICI).

Mamy też kluby timesharing - dzielenia się własnymi miejscami (kwaterami, pokojami) z innymi uczestnikami na określony czas.
Są też serwisy rankingujące najlepsze miejsca na osiedlenie się i emeryturę.

----------

#turystyka  #podróżowanie  #rodzaje_turystyki  #masowość_turystyki  #najtańsze_oferty  #wpis_Agaty_Młynarskiej   #w_wyniku_rosnącego_terroryzmu   #zaprzeczenie_wypoczynku  #zabudowane_gęściej_hotelami  #olbrzymie_morskie_wycieczkowce   #wpływ_turystyki_na_środowisko  #zadeptane_i_zaśmiecone  #to_nie_turystyka_-_to_inwazja  #wzrasta_ruch_samolotowy  #największy_port_lotniczy_w_Europie   #statystyki_turystyki_Polaków  #aklimatyzacji  #wycieczka_w_góry_bez_poznania_trasy  #mody_opalania  #podróżowanie_z_niemowlakami  #walory_Polski  #wakacyjna_transcendencja  #znajdowania_piękna  #emeryta_rzadko_stać_na_wyjazd  #Shinrin_Yoku  #o_sztuce_wypoczynku  #przyszłość_turystyki  #możliwości_taniego_ podróżowania  #przystępne_wyjazdy  #kluby_podróżnicze  #kluby_timesharing  #najlepsze_miejsca_na_emeryturę

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Zakładki:
Ulubione
Tagi

  http://facebook.com/leszek.korolkiewicz
http://twitter.com/etsaman2 
http://SiteTalk.com/sailor1 
http://on.fb.me/Rozwoj
http://facebook.com/KursyInternetowe
https://www.facebook.com/TajemniceZlota

http://taniezakupy.i-dlaciebie.pl
http://www.facebook.com/eBiznes24x365
Zdrowie i Fitness dla Ciebie
https://www.facebook.com/EraTanichZakupow
http://L-earn.net
http://LepszeZdrowie.info
http://StefanGarczynski.pl
http://NextBoox.blogspot.com
http://i-dlaCiebie.pl
Zdrowa kawa
http://BezSamochodu.pl.tl
http://goldenline.pl/leszek-krzysztof-korolkiewicz
i wiele innych :)
 

Leszek Korolkiewicz

Utwórz swoją wizytówkę
Mój komunikator
to: WowApp