czyli krótkie refleksje i wypowiedzi, czasem jednak i artykuł ... Zapraszam - Leszek K. Korolkiewicz
Kategorie: Wszystkie | marketing | twitter
RSS
niedziela, 22 stycznia 2012
Traktat o złocie :)

Chociaż NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI, to niewątpliwie ZŁOTO świeci, i jest ponadczasowe, przynamniej tak długo jak alchemicy nie dopną swego i nie zamienią weń ołowiu czy czegoś innego.

W czasie GORĄCZKI ZŁOTA poszukiwacze mieli bardziej praktyczne podejście, ale tylko niektórym spełnił się ZŁOTY SEN i nastały dla nich ZŁOTE CZASY. Nie wszyscy jednak zostali właścicielami przysłowiowej czy dosłownej KOPALNI ZŁOTA.

Bo ZŁOTE GÓRY nie były dla wszystkich, jak i ZŁOTE INTERESY nie wszystkim wychodzą.

Bo było to raczej ZŁOTO DLA ZUCHWAŁYCH i wytrwałych, którzy z wielkim samozaparciem przepłukiwali ZŁOTY PIASEK lub którym ZŁOTA RYBKA podpowiedziała gdzie szukać ŻYŁY ZŁOTA.
ZŁOTY CIELEC nie wsławił się dobrze, ponieważ ŻĄDZA ZŁOTA uczyniła wiele złego - chociażby w okrutnej konkwiście dla ZŁOTA INKÓW. GÓRY ZŁOTA zmieniły właściciela napełniając TRZOSY ZŁOTA nie tyle jego zdobywcom, co ich mocodawcom.

ZŁOTE DUKATY szły do możnych tego świata, którzy przy okazji pysznili się swym wizerunkiem na płótnach oprawionych w ZŁOTE RAMY lub na monetach - ze ZŁOTYM JABŁKIEM w ręku. Porastali w ZŁOTE PIÓRA doczesnej sławy, a swe imiona i dokonania kazali ryć ZŁOTYMI LITERAMI  w kamieniu, chociaż na ogół daleko było tym inskrypcjom do ZŁOTYCH MYŚLI.
W ZŁOTEJ KSIĘDZE historii bardziej zapisali się szlachetni posiadacze ZŁOTYCH OSTRÓG  - rycerze czynu oraz prawdziwie ZŁOCI LUDZIE, którzy znaleźli ZŁOTY KLUCZ do serc ludzi.
Jak np. dobroczyńcy SYPIACY ZŁOTEM na cele publiczne, wielcy sportowcy zdobywający ZŁOTE MEDALE (nie koniecznie ZŁOTO OLIMPIJSKIE), architekci, którzy zachwycili wpleceniem w swe dzieła zasady ZŁOTEGO PODZIAŁU, twórcy, którzy przysporzyli nam ZŁOTYCH CHWIL wzruszeń lub rozmarzyli wspomnieniem legendarnej ZŁOTEJ ERY. Pokazywali  wartość wolności, w kontraście do zamknięcia w ZŁOTEJ KLATCE materializmu.
Współcześnie jednak wolność osobista jest silnie uwarunkowana zasobem nie tyle ZŁOTÓWEK, czy innego pieniądza, co czymś tak trwałym jak ZŁOTO INWESTYCYJNE. Jego posiadanie jest mocną przesłanką dostatniej ZŁOTEJ JESIENI życia, a nawet POGODY JAK ZŁOTO dużo wcześniej .

Jest ono jakby ZŁOTĄ GĘSIĄ znoszącą ZŁOTE JAJA przez sam fakt rosnącej wartości.

Niestety są też ludzie ZAŚLEPIENI ZŁOTEM, którzy na BRZĘK ZŁOTA potrafią dopuścić się wielu nieprawości. Są nowobogaccy lubujący się w ZŁOTYM BLICHTRZE, KAPIĄCYM OD ZŁOTA otoczeniu,  jadający NA ZŁOCIE i  chełpiący się ZŁOTYMI KLAMKAMI.
Są i sprzedajni politycy OZŁACANI łapówkami. Czy ci ludzie nie nałożyli sobie jednak ZŁOTYCH KAJDAN?

Oczywiście jest wiele innych dóbr podobnie CENNYCH JAK ZŁOTO. Na przykład mówiło się, że posiadamy CZARNE ZŁOTO w postaci zasobów węgla.
Ale osobiście cenniejsze jest posiadać ZŁOTE RĘCE, które zapewnią większą samowystarczalność i posiadać ZŁOTYCH PRZYJACIÓŁ, którzy pomogą w biedzie.

Gdy mamy ZŁOTE SERCE, to o to nie trudno. Dobro zasiewane wokół przyniesie ZŁOTE ŻNIWO.
Ważne są w życiu ZŁOTE MARZENIA i uczucia, jakie np. żywi dziewczyna mówiąca o swym ZŁOTYM CHŁOPAKU, zachwyt chłopaka ZŁOTYMI WŁOSAMI dziewczyny, szczęście małżeństwa cieszącego się swym ZŁOTYM WESELEM, zadowolenie męża ze ZŁOTEJ ŻONY, o której mówi - to SZCZERE ZŁOTO.
Takie szczęście BŁYSZCZY JAK ZŁOTO i jest NA WAGĘ ZŁOTA.
Ważne jest znaleźć w życiu ZŁOTY ŚRODEK, szczęście nie POZŁACANE ale prawdziwe, nie płytkie - często jawiące się ZŁOTEJ MŁODZIEŻY jako użycie i mamona.
Ale - bez morałów, bo sam nie przepadam za ZŁOTOUSTYMI  wypowiedziami i już zamilczę, bo  MILCZENIE JEST ZŁOTEM ...

 

(zestawienie własne) 

piątek, 06 stycznia 2012
Dwa modele e-biznesu

Samo słowo biznes wg pierwotnego znaczenia oznacza zajęcie, ale raczej myślimy o działalności (gospodarczej), która ma przynosić zysk.

Tuzy biznesu wskazują za starodawnym powiedzeniem „Rób, co kochasz a ani jednego dnia nie spędzisz w pracy”,  że idealny biznes to ZAJĘCIE, które lubimy wykonywać, a dochody są jego pochodną.

Podejdźmy do tematu strategicznie.

Co jest największą wartością w życiu przedsiębiorcy, a właściwie każdego?

Zarabia się w jakimś celu, samo zarabianie nie powinno być celem.

Jedni zarabiają na życie, inni by żyć FAJNIE.

Teoretycznie pieniędzy można mieć nieograniczenie dużo, można je stracić i zarobić na nowo. To dobro odnawialne.

Natomiast życie ma się jedno (no, powiedzmy w danym wcieleniu), czas nieubłaganie biegnie.

Bywa, że przedsiębiorca, po 40 latach harówki bez wakacji, przechodząc na emeryturę nie ma już siły ani chęci cieszyć się z tego co zdobył (jeśli nie stracił).

Największą wartością jest czas. Nasze udane życie w nim. Czas na własny rozwój, na spełnianie marzeń, na szczęście.

Oczywiście – bezrobotny ma dużo czasu, ale chodzi o to by mieć czas na zasadzie niezależności finansowej, cieszyć się WOLNOŚCIĄ - także materialną.
Chodzi o to by nie sprzedawać swego czasu za pieniądze (robione w dużej mierze dla kogoś innego), ale raczej go kupować – dla siebie.

To już dawno pokazał Robert Kiyosaki – poczynając od swej słynnej książki „Bogaty, biedny ojciec”.

Tu wchodzimy w filozofię ustawienia swych działań w odpowiednim kwadrancie, jak to nazwał Kiyosaki,  wskazując na ryzyka związane z pracą etatową i samozatrudnieniem.

Dla przypomnienia jego wywód można krótko streścić nawiązując do tych kwadrantów:

Kwadrant I ( P  – Pracownik)    – praca na etacie

Największy błąd i ryzyko to ...  praca na etacie.

Pracujesz nie dla siebie ale dla kogoś, jesteś wyzyskiwany a często i pomiatany, zarabiasz tyle ile Ci wydzielą lub dyktuje konkurencja danego rynku pracy. Prawdopodobnie nie rozwijasz swojej pasji, a we współczesnym świecie nie możesz być pewny swej posady.

Kwadrant II (  S  – Samozatrudniony)  

Mała, osobista działalność gospodarcza jest krokiem naprzód, ale angażuje Cię właśnie osobiście na 100%, często dużo bardziej niż na etacie. Pracujesz dla biznesu a nie biznes dla Ciebie. Zaharowujesz się, bo jesteś jednocześnie pracownikiem i szefem odpowiedzialnym za wszystko. Chyba że – dzięki e-biznesowi, w którym wiele spraw zautomatyzujesz, uda się przejść do ...

Kwadrantu III (  B  – właściciel Biznesu)  

Masz armię pracowników – w klasycznym ujęciu, albo system w którym możesz ich częściowo zastąpić procesami sprzedaży, np. w Internecie. Biznes pracuje dla Ciebie, odwrotnie tylko wtedy gdy coś ulepszasz i nadzorujesz. Możesz jednak tylko pozostać nieobecnym w firmie właścicielem, a biznesem będzie zarządzać kto inny. Możesz też sprzedać biznes, a pieniądze zainwestować i żyć z dywidend.

W tym układzie e-biznes to dobry przepis na wolność finansową.

Kwadrant IV ( I  – Inwestor)  

Inwestorzy zarabiają pieniądze poprzez inwestycje w systemy biznesów, nieruchomości (czynsze, wzrost wartości), przez udziały, obligacje i akcje, prawa autorskie, itp. -  czerpią z nagromadzonego kapitału, czyli zainwestowane pieniądze generują pieniądze.

Dochód pasywny – nic nie musisz robić a zarabiasz.

Podsumowując – dzięki e-biznesowi możesz stopniowo stawać się B, a nawet I.

Te zależności są akceptowane przez świadomych przedsiębiorców, natomiast obserwuję zgoła odmienne zachowania praktyczne.
O ile nie zawsze jest możliwe przejście do kwadrantu B i I przez np. osoby/firmy od dawna świadczące osobiście jakieś (drobne) usługi, to zastanawia mnie zachowanie niektórych przedsiębiorców w e-biznesie, który obserwuję i który dalej potraktuję jako przykład do dalszego rozważenia. Bo e-biznes ma możliwości wyjść poza klasyczne schematy, może tworzyć nowoczesne modele sprzedaży systemowej.

Generalnie widzę dwa modele biznesowe wg kryterium potencjału rozwoju.

Nazwę je: nie skalowalny (NSk) i skalowalny (Sk).

NSk dotyczy zwłaszcza świadczenia usług, w które przedsiębiorca angażuje się osobiście.

To typowy kwadrant S, chyba że właściciel biznesu angażuje zespół do świadczenia takiej usługi (kwadrant B).

W e-biznesie (i nie tylko) taką usługą jest prowadzenie szkoleń, podejmowanie się zleceń marketingowych, programistycznych, finansowych, doradztwo, coaching, projektowanie, serwisowanie, wszelka administracja, …

Oczywiście usługi są bardzo potrzebne a nawet ich znaczenie wciąż wzrasta w stosunku do klasycznej produkcji. Trudno tu jednak mówić o jakimś systemie z punktu widzenia samozatrudnionego.
Każde zadanie jest tutaj jednostkowe, prawie niepowtarzalne (chociaż może wykorzystywać repertuar schematów), wymaga na ogół kontaktu z klientem, angażuje czasowo wykonawcę.

W porównaniu do np. korepetycji i szkolenia świadczonego jednej osobie, możliwa jest tu pewna skalowalność na zasadzie korepetycji grupowych lub szkolenia większego gremium (konferencja). Nie mniej osobista obecność trenera jest konieczna.

Istnieje spora grupa ludzi, którzy uwielbiają to robić i mają do tego szczególne predyspozycje – spotkania z klientami w cztery oczy lub przed wielkim audytorium. Mają (mieli) do tego talent i zyskali nawet światową sławę – Tony Robbins, Brian Tracy, ZigZiglar, itp.
Jest to wtedy podtrzymywanie swej sławy, a w przypadku wielkich mówców i motywatorów – ich misja. Chociaż taksują dużo, to mogli by tego nawet nie robić – są bogaci.

Mam jednak na myśli bardziej zwykłe przypadki.
Wtedy biznesowa zasada: maksimum zysku przy minimum środków/kosztów bywa zagubiona.

By pokazać efektywniejsze  rozwiązanie przejdźmy chwilowo do schematu skalowalnego (S).

Gdy chcesz komuś coś oferować (sprzedać) – lepiej gdy jest to „zamknięty” PRODUKT, który możesz zrobić raz i sprzedawać teoretycznie „bez końca”, zwłaszcza „automatycznie”, niż usługa, którą każdorazowo musisz świadczyć osobiście.
Odmianą jest produkt, który można lekko modyfikować pod specyficzne potrzeby klienta. Najlepiej gdy jest to z góry przygotowane i kompletowane na zasadzie modułów i sprzedawane jako up-selling.

Można mieć w ten sposób cały zestaw produktów do tzw. lejka sprzedażowego – droższe dla bardziej wymagających i/lub zasobniejszych klientów.
Bywa że końcowym takim „produktem” jest osobisty coaching autora dla wybranej grupy osób.
Tu już czysta zasada skalowalności jest złamana – znów następuje osobista i często mocno angażująca czasowo interakcja z klientem, wracamy do NSk.
Bywa, że trener jest postrzegany jako guru tematu lub osobisty mentor. Aplikant po znalezieniu potencjalnego mentora zaczyna się z nim intensywnie kontaktować.

Problem polega na tym, że w większości przypadków osoby te będą po prostu tracić czas mentora i zachwycać się nawiązaniem samego kontaktu zamiast robić cokolwiek konstruktywnego. Dochodzi i do tego, że nie mają umiaru w dobijaniu się i przeszkadzaniu.

Prawdziwy mentor chce pomagać, ale tylko najlepszym (bo to jest najlepsza inwestycja jego czasu, a dla każdego i tak go nie ma). Pomoże tym, którzy sami chcą sobie pomóc i  potrafią pokazać, co już sami osiągnęli. W ogóle – pomaganie jest częstą cechą ludzi, którzy coś osiągnęli.

Niewątpliwie, w wielu przypadkach i dla mentora kontakt z problemem klienta jest jakąś inspiracją i doskonaleniem swego warsztatu.
Ale możliwe jest pomaganie przez kolejne kursy – nagrane lub w postaci e-booków itp., czyli produkty.
Myślę, że mistrz (guru/mentor) zyskałby przez to więcej czasu na doskonalenie własnych produktów, wymyślanie nowych, na tworzeniu strategii i wizji, a przy okazji lepiej by zmonetyzował to, co robi.
Nie pretenduję do tego by być mentorem mentorów, ale – jak łatwo zauważyć – jest to znana zasada odnosząca się do każdego wyższego rangą szefa, który powinien być liderem, a nie zarządcą a tym bardziej wykonawcą.

Wracając znów do modelu skalowalnego.

Jest on dodatkowo korzystny przez to, że daje się w dużym stopniu automatyzować.

Można zorganizować prawie automatyczny marketing, sprzedaż i obsługę – zwłaszcza dotyczy to produktów informacyjnych i sprzedawanych w systemach partnerskich (afiliacyjnych).

Tutaj istnieje parę podmodeli, ale zwrócę uwagę na systemy „liniowe” i wielopoziomowe.

Przez model liniowy rozumiem taki, który wymaga bezpośredniego dotarcia przez firmę do każdego klienta, nawet jeśli odbywa się to przez reklamę.

Ciekawym przykładem (także z innych względów, np. dobry początek dla chcących dorobić w sieci) jest tutaj system http://bit.ly/superT
Jeśli produkt byłby nasz i byłby przewidziany jakiś procent zysku z dalszych sprzedaży dla nas, to przychody były by lawinowe, jednak akurat w tym przykładzie – ponieważ prawa do 100% zysku przechodzą dalej, to zarobimy tylko tyle, ile kupią klienci znalezieni przez nas.

Model wielopoziomowy będący udoskonaleniem modelu liniowego polega albo na nieformalnym pozyskiwanie klientów przez polecenia innych zadowolonych klientów – marketing szeptany, który był pierwowzorem marketingu wirusowego, albo takiż model  ubrany w formalne zasady.

System afiliacyjny formalny - z punktu widzenia producenta/organizatora sprzedaży pozwala zwiększać liczbę klientów w zamian za dzielenie się zyskiem przez prowizje dla partnerów.

Jeśli przewidziane są poziomy hierarchicznie ustawionych partnerów, to mamy do czynienia z Multilevel Marketingiem (MLM). Wtedy - z punktu widzenia afilianta – może on uzyskiwać przychody nie tylko ze swej „liniowej” działalności, ale z obrotów swej struktury poniżej.

W MLM pracuje się zespołowo, dokonuje się  „outsourcingu” swych działań poprzez partnerów.

MLM zasadza się więc na dźwigni multiplikacji i skalowalności.

Dzięki Internetowi klasyczne MLM zmieniły swoje oblicze a rewolucja sieci wykreowała nowe systemy, które łączą w sobie MLM i automatyzację.

MLM jawi się jako ten model e-biznesu, który w pewnych schematach (bo są różne) spełnia postulat stosunkowo łatwej drogi do niezależności finansowej. Z jednej strony,  od pewnego etapu przychody mogą być pasywne (automatyczne), z drugiej, gdy dodamy do tego ideę prosumpcji – uczestnik oszczędza na tańszych zakupach własnych, a jak wiadomo, oszczędzanie jest jednym z filarów bogactwa.

Powstają jeszcze inne modele, z których wymienię jeden konkretny, by zdyskontować praktycznie ten artykuł, ale i pokazać pewne nowum.

Najbardziej poszukiwanym produktem przez  każdego są … pieniądze.

Niestety wartość nabywcza pieniądza spada przez dewaluację a w czasach kryzysów w ogóle pieniądz papierowy i zbudowane na nim fundusze i inne instrumenty finansowe są coraz bardziej niepewne.
Miernikiem wartości przez tysiąclecia było i dotąd jest złoto, a odejście od jego parytetu jest ważną przyczyną obecnych zawirowań finansowych.
Istnieje system oszczędzania nie w pieniądzu ale w złocie inwestycyjnym – dla każdego, w tym sensie, że wystarczą małe okresowe (ale praktycznie dowolne co do wartości i czasu) wpłaty od razu zamieniane na złoto. Ponieważ jest to towar coraz bardziej poszukiwany, to zapewniona jest całkowita płynność (łatwa odsprzedaż). Ponieważ złoto nieustannie jest coraz droższe (w odniesieniu do walut), to taka alokacja daje ponadprzeciętne zyski, nie mówiąc o pewności. Dodatkowo złoto jako jedyny produkt nie jest obciążone przez VAT i podatek Belki. Proponowany system jest atrakcyjny także przez to, że daje niską cenę zakupu dzięki zakupowi grupowemu. Dodajmy do tego opcjonalny (ale atrakcyjny) MLM (tylko polecenia) i otrzymujemy nową jakość biznesową. Niczego się nie sprzedaje – każdy chętnie kupi dla siebie … lepszy pieniądz.
Czyli: specyficzna prosumpcja + MLM z dobrym planem kompensacyjnym i obsługą internetową + plan oszczędnościowy + zyskowna inwestycja + zakupy grupowe. Bombowe połączenie!

Zainteresowanych zapraszam na www.205.ZlotoDlaKazdego.pl, a potem ew. na cykl webinarów i innych szkoleń.

Podsumowanie:

W e-biznesie lepiej mieć produkt sprzedawany „bez ograniczeń”, a najlepiej w systemie MLM, niż świadczyć osobiście usługi.

Powstają nowe modele biznesowe dające możliwość osiągnięcia wolności finansowej i odzyskania czasu na wznioślejsze sprawy niż zarabianie pieniędzy.

 



niedziela, 01 stycznia 2012
O wolnościach w 2012
Dziś Nowy Rok, więc składamy sobie życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności,... Pisałem kiedyś o istocie życzeń >http://etsaman.blox.pl/2010/01/Sens-zyczen-i-ich-skladania.html a w dzisiaj ogarnęła mnie refleksja na temat wartości bodajże największej, jaką jest wolność - i jej chcę Ci życzyć.
sobota, 24 grudnia 2011
Nie ma spisków?
Spotykam ciągle nowe dowody


Polecam też ksiażkę  "Zasada nenufaru" Daniela Goeudevert'a (Wyd. BC.Edu).

Jest w tym jakiś obłęd, zwłaszcza w kontekście wyczerpywania surowców, zaśmiecania świata i zniewalania ludzi.
Chora jest ekonomia, chory system monetarny.
Nie twierdzę, że zmiana systemu jest prosta, ale wydaje się że będzie konieczna.
Zdanie z filmu "Każdy kto myśli,  że produkcję można zwiększać nieograniczenie, jest głupcem, albo ... ekonomistą".
Czy nagradzanie co roku nagrodą Nobla w ekonomii autorów przedstawiających SPRZECZNE teorie nie daje do myślenia?

Ale - dziś Wigilia, nie chcę nikogo zasmucać.
Życzę tylko każemu byśmy dożyli lepszego, rozumniejszego świata.

Ps. podobnych filmów jest sporo, nawet na stronie YT na której jest ten film.
niedziela, 25 września 2011
Chemtrails - alert
Uzupełnienie poprzednich postów o smugach chemicznych:
http://www.facebook.com/notes/leszek-korolkiewicz/chemtrails-moje-przyczynki-dowodowe/252884591416013

(zawiera liczne linki)
i wstrząsający, poważny film (który to już z rzędu?)

http://www.youtube.com/watch?v=A6o8TGQ5s4A&feature=related

Podnieśmy głowy!

Co mam na myśli - pod koniec tekstu.


poniedziałek, 19 września 2011
Spiski?

Wielu śmieje się z "teorii spiskowych". Ja raczej śmiałbym się z tych, którzy zupełnie nie widzą takich zjawisk i zaprzeczają ewidentnym spiskom, bynajmniej nie teoretycznym. Chociaż trudno dyskutować ze ślepym o kolorach - spróbuję.
A raczej - ponieważ nie kieruję poniższych słów do nikogo konkretnego, dam parę przesłanek mojego stanowiska.

 

Zacznę może od powołania swej tutejszej niedawnej notatki "Tajemnica?", w której wskazuję na zależność stanowiska w tej sprawie od "poziomu wtajemniczenia", co nie zawsze jest zbieżne z wiedzą w sensie naukowym.
Bo spisek wiąże się z tajemnicą.

 

Na początek próba zdefiniowania pojęć.

W słowniku języka polskiego PWN czytamy, że spisek to "Tajne porozumienie grupy osób dla wspólnego osiągnięcia jakiegoś celu; sprzysiężenie; zmowa".

Jest to definicja szeroka, bo w ten sposób każde działanie np. rady nadzorczej dowolnego przedsiębiorstwa, ba... wspólników spółki, kierownictwa itd.  można nazwać spiskiem.

Chodzi mi raczej o działania negatywne o dużej skali, o dużym negatywnym skutku społecznym. Np. zamach na człowieka stanu jest natury spiskowej (o ile nie popełniony przez pojedynczego szaleńca).
Tak więc raczej powiedziałbym:

Teoria spiskowa – twierdzenie, według którego w utajnieniu ktoś działa na szkodę innych osób lub na własną korzyść ze szkodą dla innych.

Jest to bliższe pojęciom knucie, intryga,…

 

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat?


Otóż świat pogrąża się w kolejnych kryzysach: gospodarczo-finansowym, ekologicznym, moralno-duchowym, w konfliktach politycznych i zbrojnych.
Ludzie pytają: dlaczego i nie znajdują odpowiedzi - bo są manipulowani okrągłymi tłumaczeniami polityków i władz.
Nie ma dymu bez ognia, ale wiele prawdziwych przyczyn tego fatalnego stanu rzeczy jest przed społeczeństwem ukrywanych. Można to właśnie nazwać teorią spiskową.
Oczywiście potrzebne jest odróżnienie prawdziwych spisków od plotek, sensacji z tabloidów i paronoidalnych  czy innych urojeń. Z drugiej strony ci sami, którzy nie znajdują odpowiedzi na przyczyny zła, nie chcą przyjąć do wiadomości że takie spiskowe działania istnieją.

To jest naiwne.

Właściwie tyle już napisano na tytułowy temat, że nie muszę się zbytnio trudzić - wystarczy sięgnąć po jakiś podzbiór tych wypowiedzi, czym się dalej parę razy się posłużę.

 

Zaprzeczający teoriom spiskowym widzą świat tak jak w tym prześmiewczym  wpisie z http://www.paranormalne.pl/topic/22559-definicja-spisku/

 

"Jedynym elementem kojarzącym się nam ze słowem "spisek" jest zazwyczaj słowo "teoria". Praktyczny spisek nie istnieje. Na całym świecie nigdzie nie zawiera się tajnych porozumień dla wspólnego osiągnięcia jakiegoś celu (definicja ze słownika języka polskiego PWN), wszystko jest jawne i na dodatek upublicznione. Myśl zabroniona jaką jest "spisek" może istnieć tylko w teorii - najlepiej gdyby była nią "spiskowa teoria dziejów". Świat składa się z ludzi, którzy jeśli chodzi o wymianę informacji, są wzajemnie bardzo otwarci. Nikt w historii tego świata nigdy nie spiskował - każda wojna była wojną fairplay. Każdy wywiad każdego państwa na świecie zawsze kieruje się dobrymi zasadami współżycia społecznego, zaś podsłuchy, nasi tajni agenci na wysokich stanowiskach u naszego przeciwnika są tylko czystą teorią, grą przypadku wynikającą z losowości rzeczywistości. Tak zbudowany jest świat - czy tak wygląda Twój świat?"

 

Tamże:

"Pomimo faktu, że spisek towarzyszy ludzkości chyba od jej zarania, czyli od czasów skrytych przewrotów we wspólnotach pierwotnych, zwolennicy teorii spiskowych są wyśmiewani. Zawsze w historii ludzkości istniały tajne i najczęściej nielegalne zmowy grup ludzi mające wspólny cel.

Dlaczego więc ludzie mający tego świadomość są wyśmiewani?

Najpierw należało by zadać pytanie przez kogo są wyśmiewani i dlaczego?

Czemu to wyśmiewanie ma służyć?

Wyśmiewanie służy zdyskredytowaniu rozmówcy i przybiera bardzo różne formy. Najczęściej wiąże się z podważeniem wiarygodności. Formy bywają bardzo różne. Od prostackiego sugerowania choroby psychicznej, poprzez różnorodne formy sugestii, że mamy do czynienia z mało wiarygodnym rozmówcą, lub źródła na które się powołuje rozmówca są mało wiarygodne (czyli zdyskredytowanie źródeł).

Odpowiedź na pytanie kto wyśmiewa i dlaczego, jest o wiele bardziej skomplikowana.

Natura spisku ma to do siebie, że informacje na jego temat muszą być tajne przed, w trakcie i długo po samym spisku. Dlatego w interesie spiskujących jest ukrywanie spisku wszelkimi dostępnymi metodami.

Nie wyobrażam sobie mocarstwa, które po fakcie przyznaje - Tak to prawda, w kraju Xyz były niesprzyjające nam rządy, dlatego musieliśmy sfinansować tamtejszy ruch oporu. Kraj Xyz ma strategiczne położenie z naszej perspektywy interesów. Kiedy były tam rządy pana Zxy kraj nie był stabilny z naszej perspektywy. Mieliśmy do wyboru, albo prowadzić otwartą wojnę, albo za pomocą tajnych służb dokonać tam przewrotu. Dokonanie przewrotu i wprowadzenie "demokracji" w marionetkowym rządzie jest o wiele tańsze niż prowadzenie otwartej wojny. Poza tym do wojny trzeba by przekonać obywateli, a to komplikuje sprawę, wymusza prowokacje i powoduje konieczność uśmiercenia jakiejś liczby, w końcu naszych obywateli. Więc prostszym rozwiązaniem było przeprowadzenie spisku".

 

"Spiskowa teoria dziejów" - tym stwierdzeniem-hasłem jakim posługują się "racjonaliści", sceptycy z obozu oficjalnych mediów, można zabić poglądy prawie każdego. Generalizacja towarzysząca temu określeniu zabija każdą myśl odbiegającą chociaż trochę w bok od wersji oficjalnej.

 

Parę przykładów.

 

Polityka.

Każde planowanie, które ma podłoże polityczne o charakterze zbrodni jest spiskiem, chociaż czasem nie musi być aż tak tajne.

Spiski znane każdemu z  programu szkolnego:  spisek związany z zamordowaniem Cara Mikołaja II, spiski mające na celu mordowanie cesarzy rzymskich (Juliusz Cezar), spisek związany z aresztowaniem Templariuszy, spalenie Reichstagu, próba zabójstwa Papieża,  zabicie J.F.K., itp.

Istnieje mnóstwo przykładów, wspomnę o ostatnio przeczytanym.  Chociaż wiadomo o tym z różnych źródeł, to spektakularnie o spiskach mówi Z. Brzeziński w jednej ze swoich książek.
W szczególności o  Al-Kaidzie i talibach - jawnie przyznaje, że USA wykreowała podwaliny obydwu aby wzmacniając radykalizm islamski zdestabilizować ZSRR i jego sfery wpływów, co się zresztą udało, głównie przez wciągnięcie Sowietów w wojnę afganistańską.


Skłaniam się by przyznać rację wypowiedzi na pewnym blogu: "… wierzę w ŚWIADOME i wyrachowane działanie określonych grup, które nie liczą się z nikim i z niczym, sięgających po wszystkie możliwe środki, żeby osiągnąć taką czy inną korzyść. Ponieważ dysponują środkami nieosiągalnymi dla większości ludzi, czasem nawet niewyobrażalnymi, nie muszą w tym celu spiskować. Po prostu stawiają sobie cel i go osiągają. Choćby po trupach. Nie mają dla nich znaczenia ani środki, ani koszty, ani skutki (uboczne), tylko cel."


Istnieje teza, że aby przeprowadzić tego typu działanie, robi się je w sposób tak bezwzględny, nieludzki i bezczelny, że normalnienie nie mieści się on w głowie, ale właśnie o to chodzi - zakłada się że nikt nie uwierzy, że było to działanie z premedytacją.

Pod tę kategorię niektórzy podpisują zamach WTC 11/092001 (gdy podejrzenie kieruje się na czynniki w samych USA) lub domniemany zamach na samolot prezydencki pod Smoleńskiem.
Ale to tylko  przykład możliwości takiej kategorii spisków - nie twierdzę, że tak było.

 

Dodajmy jeszcze do tej kategorii mafie, tajne koneksje, nepotyzm, ukryty lobbing...

 

Historia - ściśle powiązana z polityką.

Jak powiedział Napoleon Bonaparte: "Historia to uzgodniony zestaw kłamstw".
Mieliśmy za komuny dobry przykład takiego przekłamywania, ale zjawisko jest stare jak świat, po dzień dzisiejszy. Władza chwali siebie, państwa tworzą swoje legendy.

Jeszcze nie znamy wielu faktów nawet z nowszej historii, szereg akt jest utajnionych, bo … są rzeczy do ukrycia. To są sprawy znane i oczywiste, więc nie trzeba się nad tym rozwodzić. Ale przy okazji warto przeczytać Douglasa J. Kenyona "Zakazana historia"  (tu i dalej odsyłam do literatury popularnej, w której nie ze wszystkim można się zgodzić, ale ten rodzaj lektury na początek jest łatwiejszy od pozycji bardziej naukowych).

 

Gospodarka

Obecnie podłoże wielu spisków jest bardziej komercyjne niż polityczne. Światem rządzi kasa, a polityka jest tylko środkiem. Najpotężniejsi nie są politykami i są w cieniu, najczęściej albo nieznani, albo mało znani opinii publicznej.

To jest wpis na blogu a nie długi referat, więc przelecę tylko po paru hasłach:

zmowy cenowe np. w ramach "big oil", zmowy bankowe, wstrzymywanie wynalazków zagrażających status quo, zwłaszcza w zakresie energetyki, motoryzacji, leków.

 

Nauka

Nawet tutaj spiskuje się przeciw prawdzie. Pewne odkrycia są niewygodne dla establishmentów, dla władzy, dla karier namaszczonych naukowców. Mogłyby zburzyć spokój społeczny lub interes sponsorujących daną dziedzinę korporacji, nie są zgodne z paradygmatem…

Odsyłam do klasycznej  pozycji "Zakazana nauka" (J. Douglas Kenyon) i "Zakazana archeologia" (Michael A. Cremo i Richard L. Thompson) oraz wspomnianej "Zakazanej historii".

Naukowcy śmieją się z dywagacji o UFO, trywializują sprawę żartując o zielonych ludzikach i mówią że nie ma dowodów (sic!). A faktem jest, że mało która dziedzina jest tak dobrze udokumentowana jak właśnie obserwacje UFO (w szerokim sensie). Być może sytuacja w zakresie ujawnienia pewnych informacji polepszy się za sprawa programu  "Ujawnienie" i nacisku wielu innych organizacji, aczkolwiek niektóre z nich stanowią przykrywkę do wprowadzania celowego zamętu wokół UFO.

Albo geoinżynieria, tajne bronie, chemtrails itp. Mało o tym wiemy - prawda?

 

Czy świadome kłamstwo wymierzone w interesy/dobro ludzi nie jest spiskiem?

Czy zatajanie jakiegoś remedium na istotną chorobę/brak  nie jest spiskiem?

 

Jeśli poruszony tu temat jest dla kogoś nowy, to wspomnę że istnieje wiele portali o nie wyjaśnionych sprawach naszego świata i  spiskach, więc nie będę się dalej wymądrzał. Także na facebooku są skoncentrowane na tym strony i grupy, np. Fanklub Wiedzy i Historii Wszechświata - http://www.facebook.com/groups/fanklubwiedzy/?ref=notif&notif_t=group_activity, ...

Istnieją też czasopisma o podobnej tematyce, zwłaszcza "Nexus" (także wersja polska), "Atlantis Rising", "Nieznany Świat",…

No i niezliczona ilość książek!

 

To ciekawa lektura, nawet jeśli traktuje od czasu do czasu o fantazjach.

czwartek, 15 września 2011
Tajemnica?
"Najprzeciętniejszy" obywatel ma przeważnie takie wyobrażenie o świecie i o tym co się dzieje -,jakie usłyszy z głównego nurtu propagandy w TV lub tabloidów.
Trochę dociekliwszy czasem kupi jakąś "inną" gazetę lub przeczyta książkę (chociaż to coraz rzadsze).
Tzw. inteligencja zawodowa ma szanse widzieć szerzej, chociaż jej świadomość może być zdeformowana przez własną specjalność lub swoje środowisko.
Dziennikarz zawodowo szuka informacji ale bywa na usługach politycznych, co też potrafi zaślepić.

Mówimy o poziomach wtajemniczenia, bo świat jest tajemnicą.
Mówi się nawet, że nic nie jest takie jakim się zdaje.
Fizyk kwantowy sprowadzi świat do gry energii. Intelektualiści wiedzą coś o tym, czy to z poletka nauki czy ze strefy ducha. Czasem dziennikarz epatuje hermetyczną wiedzą. Ale i on nie będzie dopuszczony do wiedzy i możliwości niektórych polityków. Tych, co rządzą w państwie lub w swoim regionie. Wydawało by się, że prezydenci i premierzy to już pełna wiedza i kompetencja. Ale także  oni - zdarza się - są marionetkami szarych eminencji finansjery, międzynarodowych grup przemysłowych i mafii. Tajemnice mają kolejne dna.
Możemy tylko spekulować o następnych poziomach, że to na przykład "Bilderberg", M12, masoni, tajne służby i inne tajne związki i organizacje.
Kto się interesuje hierarchią wtajemniczeń, słyszał że ww. podmioty mogą być bardziej  przedmiotami-marionetkami Reptilian i innych obcych lub sił duchowych, gdy inni także i pod dobrą kuratelą "dobrych duchów", przy czym - paradoksalnie (?) via religie zwykli ludzie wiedzą o tym od tysiącleci.
Ale ... ten zwykły człowiek - nawet bez wykształcenia i dostępu do jakiegokolwiek formalnego wtajemniczenia jest w stanie odkryć w sobie, w swojej duchowości, że to ostatecznie nie ma większego znaczenia, bo wszystko kiedyś (indywidualnie - zaraz po śmierci?) stanie się jawne i zmierza do jednego celu przygody Wszechświata - wtopienia w wyższą boską oktawę Nieznanego...

Musiało zabrzmieć tajemniczo. Skąd to wiem? To też tajemnica - moja, ale nie tylko...
 
niedziela, 11 września 2011
Głowa

Głowa jest najważniejsza, zacznij od głowy, rusz głową, głowa do interesów, psuje się od głowy, itd., itd.
Jasne. Bo głowa rzeczywiście jest czymś niezwykłym, po prostu … anatomicznie i fizjologicznie.
W tej stosunkowo małej części ciała ludzi i zwierząt mieszczą się: MÓZG, który zawiaduje ciałem i psychiką (chociaż nie wyłącznie), myślimy głową, prawdopodobnie tu rezyduje świadomość i sen, tu znajdują się "czujniki" co najmniej 5 zmysłów (wzrok, słuch, węch, smak, równowaga plus ciepłoty i dotyku), stąd zaczyna się przewód pokarmowy i trawienie, tu jest wlot układu oddechowego, stąd emitujemy mowę, tu wyraża się mimika i inne symptomy emocji i uczuć…

Nie w tym rzecz by to wszystko wymieniać, to tylko dla przypomnienia, że głowa jest ważna.

 

Sprowokowała mnie dzisiejsza obserwacja rowerzystów w mieście  - zdecydowanie w większości bez kasków, a zdarzali się i tacyż użytkownicy skuterów.

Pod tym względem nie byłem święty - też kiedyś tak jeździłem, ale wtedy ruch był mniejszy a ponadto nigdy nie pchałem się na ulice (> http://etsaman.blox.pl/tagi_b/9176/rowerzysta.html)


Drugi asumpt do tematu to dzisiejsza walka Tomka Adamka z W. Kliczką, a właściwie boks w ogóle. Widowiskowe, ale jakże boks nie liczy się z tym, co mamy najcenniejszego, jak jest w tym względzie prymitywnym sportem. Ileż okrutnych ciosów Adamek przyjął na swą biedną głowę! Granica kalectwa była bliska, a być może skrycie przekroczona.

 

Ale o głowie można nieskończenie w różnych aspektach (dziwi, że na bloxie wyszukiwarka wyrzuca zero, gdy wpisze się słowo "głowa"!)  i skorzystam by przy okazji wspomnieć parę wypowiedzi o głowie, jej zmysłach i niezwykłych możliwościach mózgu na paru mych stronach:

 

"Głowa przede wszystkim"  http://l-earn.net/index.php?id=161

Twarz http://l-earn.net/index.php?id=383

Po co nam oczy  http://l-earn.net/index.php?id=383

Czy mózg jest Ci w ogóle potrzebny? http://l-earn.net/index.php?id=551 

OczyM marzą oczy? http://lepszezdrowie.info/oczy.htm
Itd.

Niestety, wspomniane tam niezwykłe możliwości regeneracji i zdolności paranormalne są wyjątkiem, więc - dbajmy o swoją głowę!

sobota, 10 września 2011
Pożytki z PO
Tytuł jest nieco prowokacyjny, ponieważ uważam za słuszną krytykę Platformy Obywatelskiej, za jej niedokonania i niektóre dokonania. Za postawę wobec opozycji, karierowiczostwo wielu polityków i inne grzechy. 
Pożytek jest zaś taki, że pokazuje jak dalece PR potrafi omamić nawet intelektualistów a społeczeństwo w masie daje się manipulować. Niedawno napisałem parę gorzkich zdań o demokracji , co prawdopodobnie zostanie potwierdzone wynikiem wyborów w październiku - zdecyduje konformistyczna  większość.
Myślę, że zadaniem pozostałych jest sprowokowanie do myślenia - zgodnie z duchem tzw. Provacative Operation, czyli PO w lepszym znaczeniu.
Nie wdając się w dyskusje i szczegóły - czego jest dostatecznie wiele na różnych wolnych forach i stronach w w sieci - zachęcam do eksperymentalnego poszperania w źródłach opozycyjnych do tych, które zwykle czytasz, i do refleksji.
 
wtorek, 06 września 2011
Jak marnować pieniądze?
Sposobów jest mnóstwo, ale większe możliwości mają ci, którzy robią to z pieniędzmi publicznymi lub w rękach dużych organizacji.
Dwa obrazki z ostatnich dni w Warszawie.
 
Nowe przystanki ZTM w Al. Solidarności - przy srebrzystym wieżowcu i koło ZOO. Prawie miesiąc kosztownych prac, zmiany w organizacji ruchu, przystanki zastępcze. Ciężkie (materiałochłonne) konstrukcje o wątpliwej stabilności i nie dające cienia. A to wszystko w niecały rok po podobnych długotrwałych pracach przy całkiem ładnych przystankach w tych samych miejscach....
 
Impreza charytatywna w formie koncertu. Prawie tydzień kosztownych przygotowań, w tym postawienie na jeden dzień dużej hali koncertowej. Po imprezie natychmiast rozebranej. A gdyby TE pieniądze przeznaczyć właśnie na cel charytatywny albo halę wykorzystać jeszcze do innych celów?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Zakładki:
Ulubione
Tagi

  http://facebook.com/leszek.korolkiewicz
http://twitter.com/etsaman2 
http://SiteTalk.com/sailor1 
http://on.fb.me/Rozwoj
http://facebook.com/KursyInternetowe
http://on.fb.me/SiteTalkGlobal
http://on.fb.me/eko-zakupy
http://KursyInternetowe.com.pl
http://L-earn.net
http://LepszeZdrowie.info
http://StefanGarczynski.pl
http://i-dlaCiebie.pl
http://BezSamochodu.pl.tl

i wiele innych :)