czyli krótkie refleksje i wypowiedzi, często i artykuł ... Zapraszam - Leszek K. Korolkiewicz
czwartek, 28 grudnia 2017

Będzie krótko (lapidarnie).

Polecam parę nowych artykułów na mych stronach, nawiązujących do zdrowia, zwłaszcza w kontekście odżywiania, bo Święta trochę pod tym wzgledem nam mogły zaszkodzić:

Mikrobiota  - Bakterie jelitowe (mikrobiota) rządzą naszym zdrowiem, głównie odpornością.  Warto o nie dbać i nie popełniać wielu typowych błędów zwłaszcza podczas stosowania leków. Także o przeziębieniach i chorobach bakteryjnych oraz reklamach leków na te przypadłości ...

Nie tylko w święta - Jak zadbać o nasze jelita (= zdrowie) po obżarstwie świątecznym? Dobre rady lekarza - nie tylko na święta i tuż po świętach. Poparte badaniami naukowymi i wsparte innymi artykułami Autorki - K. Świątkowskiej.

Co jest  dobre dla ciebie - nawiązuje do kontrowersji pomiędzy wegetarianami a zwolennikami innych diet.

Smacznie może być jednocześnie zdrowo - pod warunkiem zachowania pewnych zaleceń i umiaru - o czekoladzie i nie tylko.

Na stronie z życzeniami świątecznymi na LepszezZdrowie.info (pisane w połowie grudnia) pojawił się suplement z komunikatem o ważnej serii prezentacji Jerzego Zięby na temat nowych faktów o szczepionkach. 

O zdrowiu jest więcej na bieżąco na fanpage Zdrowie i Fitness dla Ciebie.



Na koniec 2017 i na szczęśliwy początek 2018 roku
życzę wszystkim znajomym i gościom świetnej zabawy sylwestrowej
i sukcesów w Nowym Roku!

love fireworks!ღ˚ •。* ♥ ˚ ˚✰˚ ˛★* 。 ღ˛° 。* °♥ ˚ • ★ *˚ .ღ 。  *˛˚ღ •˚ ˚…just sprinkling a little Love    ~♥~˚ ✰* ★    ˚. ★ *˛ ˚♥* ✰。˚ ˚ღ。* ˛˚ ♥ 。✰˚* ˚ ★ღ



I pamiętaj: sukces to nie zawsze szczęście, ale szczęście to już duży sukces!  :)

PS. wpisy mają trzy przyciski społecznościowe (pomyślę w 2018 i o innych) - skorzystaj, proszę, jeśli coś się spodoba...

środa, 20 grudnia 2017

  

 

 

Życzę Ci spokoju i miłości - chociażby na te parę dni

Bożego Narodzenia.

Oby ten nastrój nie tylko zjednoczył nas przy wigilijnym stole i na czas Świąt,

ale zasiał w nas pragnienie tego pokoju na cały nadchodzący 2018 rok

W zdrowiu i mądrości, która łączy, leczy, wspiera.

__________ *** __________

 

Pisałem ostatnio, że zapuściłem w pewnym wydawnictwie ‘produkcję’ ebooka “O dawaniu”. To będzie gratis na zachętę do poznania dalszych książek Stefana Garczyńskiego, które pojawią się jako ebooki w przyszłym roku z możliwością uzyskania wersji drukowanej na żądanie.

Miałem nadzieję, że  książka będzie gotowa na wigilię BN, ale wygląda że się nie da. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona - w tej kwestii pojawi się komunikat na blogu i w paru innych miejscach. Zaglądaj.
Niech to będzie jeden ze świątecznych lub noworocznych prezentów dla Ciebie. 

Natomiast przekazuję w małym upominku zbiorek cytatów ‘rozwojowych’ pt.Myśl budująca. Ta mini publikacja (16 stron, pdf) odleżała się wiele lat w zagubionym szkicu - na szczęście go odnalazłem. Poczęstuj się.

W ogóle książki to dobry pomysł na prezenty. A w przypadku "na ostatnią chwilę" i bez odwiedzania księgarni można skorzystać z księgarni internetowych. Oferują nie tylko dostawę produktów fizycznych ale także ebooki, audiobooki
i eprasę z natychmiastową dostawą elektroniczną. Zatem znajdź np. coś w mej ulubionej księgarni Złote Myśli albo tutaj. Oczywiście są świąteczne promocje, więc będzie taniej niż zwykle.

A jeśli szukasz innego rodzaju prezentów, to przypominam o już wspominanym ... prezencie - tym razem już nie od siebie, ale ciekawym. To filmik z poradą, który jakie czynniki są  ważne by prezent był doceniony (może być zaskoczenie) - https://youtu.be/rwAka_nKzWE  oraz ebook z sugestiami najlepszych prezentów dla członków rodziny i przyjaciół - link pod filmem. 

Pozdrawiam i prawdopodobnie do zobaczenia/przeczytania w 2018 roku!


#prezent #książka #ebook #audiobook  #lektura #na_święta #rabat #promocja #życzenia #BożeNarodzenie #święta #wigilia #NowyRok 







sobota, 16 grudnia 2017

 

 

Zbliżamy się do końca roku. Był dość burzliwy - zwłaszcza w polityce w Polsce i w Europie - każdy to wie, więc nie o tym. Politykę czasem komentuję na twitterze. Burzliwie leci także czas, zwłaszcza gdy ma się 70+ . Tym bardziej staram się go nie marnować. Oprócz spraw prywatnych było sporo aktywności publicznej, którą chcę tu pokrótce zrekapitulować. Przede wszystkim zająłem się zdrowiem, głównie w serwisie www.LepszeZdrowie.info. Co miesiąc podsumowuję nowości, przy czym w grudniu zrobiłem to w połowie miesiąca tutaj, ponieważ w 2. połowie praktycznie umykam z sieci.
Zatem i nowinek było mniej, za to przygotowałem dość obszerne dwa artykuły odpowiednio o
wegetarianizmie i powiązanym temacie ideologii ekologii (w ujęciu zielonych). Być może dla wielu kontrowersyjnie, ale ten temat tak ma...
Przy okazji wysłałem wcześniej życzenia świąteczne, ale tutaj z tym się jeszcze wstrzymam - mam nadzieję, że jeszcze zdążę osobnym wpisem.
Sprawy zdrowia też są polityczne - nie tylko w zakresie tego, o czym głośno przy okazji posunięć Ministerstw Zdrowia i w ogóle kondycji “służby zdrowia”.
Bodaj ważniejsze są przyczyny jej kryzysów - działania lobby farmaceutycznego i ustawienie całej medycyny tak by mu służyło, gdy powinno być odwrotnie - to farmacja powinna służyć medycynie. Szczególnie bulwersujące są sprawy szczepień z całą opresją wobec obywateli i lekarzy, którzy wytykają wiele niebezpieczeństw i złych procedur związanych ze szczepieniami. Te sprawy przewijały się na LepszeZdrowie.info oraz na
facebooku, gdzie o zdrowiu piszę częściej.
Jednak większe podsumowanie szykuję na początek roku - może być bomba. Ta polityczność medycyny to także celowe ukrywanie pewnych odkryć i metod terapeutycznych, które radzą sobie lepiej z chorobami przewlekłymi niż medycyna oficjalna. Z jednej strony to zrozumiałe z punktu widzenia biznesu i wpływów tej medycyny, z drugiej - to nieuczciwe wobec pacjentów, dla których ważne jest tylko by być zdrowym/uzdrowionym a nie ów biznes i jego procedury. Wróżę, że, ponieważ zdrowie jest sprawą wszystkich i ponad podziałami, to kiedyś będzie tym, o co potknie się każda władza - jeśli nie otworzy się na te lepsze metody i dalej będzie brnęła w kłamstwa.
Sporo czytam, i czasem komentuję książki na blogu
nextboox, chociaż nie mam za wiele na to czasu (kuszą raczej czekające lektury). Moja strona www.StefanGarczynski.pl o ulubionym pisarzu niestety miała dłuższe wakacje. Wreszcie pod koniec roku zmobilizowałem się i zapuściłem w pewnym wydawnictwie ‘produkcję’ ebooka “O dawaniu”. To będzie gratis na zachętę do poznania dalszych książek Garczyńskiego, które pojawią się jako ebooki w przyszłym roku z możliwością uzyskania wersji drukowanej na żądanie. Gdy książka będzie gotowa pojawi się komunikat na blogu i w paru innych miejscach. Niech to będzie jeden ze świątecznych prezentów dla Ciebie.
Podobnie przekazuję w upominku zbiorek cytatów ‘rozwojowych’ pt.
Myśl budująca. Ta mini publikacja (16 stron, pdf) odleżała się wiele lat w zagubionym szkicu - na szczęście go odnalazłem. Poczęstuj się.
Nadszedł czas prezentów, więc zadajemy sobie pytanie przy ich zakupie - na co zwrócić uwagę? by obdarowany był zadowolony, Na
#użyteczność ? #zabawność ? efekt #wow ? #radość #materialność ? #cena ? #jakość ? #zaskoczenie ? itd. Mam więc kolejny prezent - tym razem już nie od siebie, ale ciekawy - filmik z poradą, który z powyższych czynników jest ważny - https://youtu.be/rwAka_nKzWE oraz ebooka z sugestiami najlepszych prezentów dla członków rodziny i przyjaciół - link pod filmem.

Rekapituluję dalej. Ważnym tematem w mej ‘publicystyce’ była technologia. Zobacz wpis Trudny los innowacji w Polsce - kiedy nastąpi przełom? który porusza sprawy energetyki, budownictwa, nowoczesnych technik diagnostyki i leczenia, kryptowalut. Jest to mini podsumowanie zagadnień, co wyręcza mnie tutaj w kolejnym omówieniu. Podobne posumowania z 2017: Drobiazgi początku listopada, Refleksje z wakacji (lżejsze tematy), Znów lapidarnie - na parę tematów, ...

Wygaszam zajęcia biznesowe, w szczególności temat złota, chociaż wierzę że odżyje, natomiast zdrowie zahacza i o aspekt biznesowy w rewelacyjnym projekcie prywatnych usług medycznych oraz kawy alkalicznej.
Ok, można by sporo pisać, ale wchodzę w Twój czas przedświąteczny, więc kończę. Sam też pospieszam by zrobić liczne porządki, zwłaszcza w tysiącach maili i by pozbyć się z nich spamu (z dodatkową korzyścią...).
A jeśli jednak nie zdążę z życzeniami przed wigilią, to oto moje życzenia w skrócie:


Bądź szczęśliwy i chwytaj świąteczną radość!


I podziękowanie, że tu czasem zaglądasz. Do zobaczenia, a raczej przeczytania - jak mówią...

PS. myślę, że w ten czas szczególnie powinniśmy pamiętać o potrzebujących - z sercem.

#prezenty #posumowanie #rok2017 #życzenia #blog 

 
piątek, 01 grudnia 2017

 

 

(Nawiązuję do poprzedniego wpisu Zaangażowanie)


Sięgam do starszych książek, ostatnio do Nie ma nieuleczalnie chorych" profesora Juliana Aleksandrowicza (lekarza, nauczyciela, wizjonera i pisarza).
W artykule Medycyna humanistyczna omówiłem krótko tę książkę i zacytowałem szereg wypowiedzi Autora na temat medycyny.

Oto przykładowe stwierdzenie ze wstępu książki:

W przyszłości, i to niedalekiej, ludzkość zostanie zapewne uwolniona od wielu tragicznych dziś w skutkach mitów, w tym od mitu o nieuleczalności rozmaitych chorób, zwłaszcza nowotworowych. Spętały one ludzi leczonych i leczących przeświadczeniem o bezcelowości podejmowania wysiłku, którego cel jest z góry skazany na niepowodzenie.

Ta nadzieja wiąże się szerszym i nieortodoksyjnym podejściem do medycyny i na otwarciu się na realne potrzeby człowieka.
Obecnie toczy się bój pomiędzy medycyną alopatyczną, zmajoryzowaną przez  farmację, a tym, co możemy nazwać medycyną zintegrowaną, komplementarną lub humanistyczną - jak to nazwał profesor.


Właśnie temu zagadnieniu poświęciłem w większości Nowości zdrowotne listopada'17 w serwisie www.LepszeZdrowie.info (zachęcam do przejrzenia).

Pokrótce poruszyłem takie tematy:
Zagadnienia podstawowe wg profesora Juliana Aleksandrowicza, czyli medycyna humanistyczna, refleksje o ignorancji, jak bronić się przed infekcjami, o propagandzie szczepionkowej i mocne argumenty merytoryczne w sprawie ich szkodliwości, oholpatiiThetaHealing, nanowodzie, telemedycynie, odszkodowaniach zdrowotnych, ostatnich wydarzeniach,  i wiele więcej...


Szczególnie nabrzmiałym i kontrowersyjnym (jak dla kogo), tematem są szczepienia - w obliczu szykowanego przez rząd przymusu administracyjnego (już mnożą się przypadki grzywien i ścigania rodziców, którzy odmawiają szczepienia dzieci).
We wspomnianych nowościach jest sporo o tym, także w artykule Na barykadzie walki o wolność.
Mam bardzo dużo materiałów na ten temat, który kiedyś zorganizuję w Dossier #5 o szczepieniach (cztery już były na LZ).
Do zestawu odnośnych lektur podanego  w artykule Co wiesz o szczepieniach, doszła przynajmniej jedna pozycja: 
Szczepienia – przegląd ważnych badań"  Neil Z. Miller, wyd. Vivante.

------

W związku ze zbliżającymi się Świętami i czasem prezentów, trwają promocje w różnych księgarniach. Zachęcam także do tych on-line, ponieważ w natłoku zajęć łatwiej jest (nawet na ostatnią chwilę) coś wybrać - nie ruszając się z domu.

Zobacz np. spore obniżki w sklepie Nexto albo w Złote Myśli.

 

Miłych lektur w jesienno-zimowe wieczory i dużo zdrowia! 


(umieszczone pierwotnie na Nextboox)

poniedziałek, 27 listopada 2017

 

 

Ostatnio zabrałem głos w dyskusji o delfinariach, jaka wywiązała się w związku z filmikiem jak niżej.

https://www.facebook.com/GLOBALinformersEUROPE/videos/1497923660304691/  

Jest to widowiskowe i dla publiczności dobra okazja przyjrzenia się tym wspaniałym zwierzętom  - orkom, zaliczanym potocznie do delfinów.

Na ogół opinie, zarówno w polskiej jak i oryginalnej dyskusji, wyrażały sprzeciw, łącznie z opisem cierpień jakich doświadczają zwierzęta w niewoli.

Oto co napisałem.
Wasze głosy  dotknęły ważnego tematu. Przychylam się do stanowiska że nie powinno się urządzać delfinariów. 
Zwierzęta te cierpią fizycznie i psychicznie z powodu ograniczonej przestrzeni, ustawi
cznego hałasu muzyki i od urządzeń filtracyjnych.
Tym bardziej, że te inteligentne ssaki są wrażliwe, są istotami społecznymi, mają rozbudowane i złożone więzi rodzinne oraz w naturalnych grupach i mają potrzebę eksploracji przestrzeni wodnych.
Delfiny jako wyjątkowe ssaki budzą duże zainteresowanie naukowców. Dla badań dobrą praktyką jest przenoszenie ich do tzw. sanktuariów – wydzielonych zatok czy bardzo dużych zagród morskich, gdzie dalej mają swoich ludzkich 
opiekunów, ale żyją w naturalnym środowisku pozbawionym hałasu i publiczności, nie są tresowane, nie muszą pracować, aby zdobyć pokarm, a ingerencja człowieka ograniczona jest do absolutnie niezbędnego minimum wynikającego z działań pielęgnacyjno-weterynaryjnych itd. 
Co do wspomnianej zabawy - to naturalna skłonność delfinów. Bawią się na wolności urządzając wyścigi, skacząc wysoko nad wodą - także ciesząc się wtedy akrobacjami (np. wykonując 'śruby'), surfując na falach
(https://vimeo.com/97688148 ). Zdarza się że asystują dłuższy czas statkom i łodziom i demonstrują zbiorowe 'tańce' - jakby szukając kontaktu z ludźmi. 
Potrafią bawić się swobodnie z trenerami w oceanariach - poza widownią i procedurami treningowymi. 
Zaryzykuję twierdzenie: wiedzą że mogą sprawiać radość. Czasem pomagają nie tylko sobie (osobniki w grupie wykazują zachowania altruistyczne) ale i człowiekowi.
Myślę, że pomimo że nie są udamawiane (co oczywiście brzmi dość absurdalnie), to w warunkach niewoli można znaleźć pewne podobieństwo do nawiązywania kontaktów z człowiekiem jakie mają psy. Dają się tresować. Jednak przez swoją inteligencję - ta tresura jest dużo szybsza (parę dni) niż u psów, i być może dla nich nie jest tak męcząca.
Abstrahując od wcześniej wspomnianych negatywów trzymania delfinów w niewoli, gdy spojrzymy na sprawę z szerszej perspektywy - nie spotkałem się z głosami krytyki w sprawie układania psów (czasem nawet dość twardej tresury) 
wśród tak licznych ich właścicieli i fanów.
Trudno to też porównać z tysięcznymi okrucieństwami jakie zadajemy zwierzętom w różnych okolicznościach.
Na szczęście, ta świadomość naszego złego postępowania jest coraz większa.
Szczególnie instrumentalnie z delfinami obchodzi się wojsko. Amerykanie trenują delfiny do lokalizowania podwodnych min oraz zaginionych nurków. W samym tylko 2007 roku na te delfinowe, militarne projekty wydano 14 milionów dolarów. Tymczasem w 2000 roku na jaw wyszły dokumenty świadczące o tym, że w czasach ZSRR Rosjanie sprzedali Iranowi sporą grupę morderczych „delfinów bojowych”.
Delfiny to szerokie, bardzo ciekawe zagadnienie. Może napiszę kiedyś o tym więcej - mam monografię na ten temat. 

Tymczasem tylko parę ciekawostek:
Naukowcy stwierdzili, że dźwięki wydawane przez te ssaki, układają się w... całe zdania. Zarejestrowano przeszło półtora tysiąca różnych odmian pojedynczych sygnałów wydawanych przez te zwierzęta.
Badanie zdolności interpretacyjnych delfinów wykazało, że zwierzęta te uczą się sztucznych języków, tzn. zapamiętują znaczenie słów, rozumieją całe zdania oraz interpretują kolejność słów w zdaniu, a nawet starają się sensownie zinterpretować nonsensowną komendę. Takie reakcje wykraczają poza efekty wynikające z samej tresury. 
Naukowcy prowadzący badania uznali, że delfiny potrafią w sposób abstrakcyjny łączyć słowa sztucznego języka z przedmiotami i rozumieją gramatykę tego języka.
Krótko po narodzeniu małemu delfinowi nadawane jest dźwiękowe imię. Badacze wyodrębnili z dźwięków wydawanych przez delfiny krótkie (0,9 sekundy) piski, prawdopodobnie odpowiedzialne za imię każdego z 14 badanych osobników, a następnie odtwarzali poszczególne nagrania „wołając” konkretnego osobnika, który natychmiast po usłyszeniu swojego imienia podpływał do naukowców.
Delfiny to jedyne zwierzęta, które podobnie jak człowiek, uprawiają seks dla przyjemności :)

Delfiny były czczone od zamierzchłych czasów, niektórzy i współcześnie widzą w nich nie tylko istoty rozumne ale i ... duchowe: 
http://bafka.ovh/index.php/2014/01/15/zwierzeta-mocy-delfin/ 

http://accademiaanima.pl/2015/05/24/kwantowe_podroze_z_delfinami_rozdzialpierwszy/ 

środa, 15 listopada 2017

 

W notatce Dlaczego i po co naszkicowałem powody dla których zajmuję się publicystyką dot. zdrowia (i nie tylko).

'Dlaczego' nawiązuje do motywacji z przeszłości, 'po co' - ukazuje cel, do którego wciąż dążę.
Jest to swego rodzaju zaangażowanie, często z poświęceniem czasu, którego wciąż brakuje na inne sprawy.
Na szczęście cały ten czas jest moją prywatną sprawą i mogę sam wytyczać swoje priorytety. Uważam że warto właśnie te, a obecnie wręcz - trzeba. Zalew kłamstw i propagandy spycha nas na krawędź, której przekroczenie może mieć nieodwracalne skutki. Zwłaszcza na polu zdrowia, społeczeństwa się degenerują, a zmiany genetyczne rzutują na nowe pokolenia.

Jak w znanym powiedzeniu Edmunda Burke „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili".

Tutaj „dobrzy ludzie" może oznaczać  tych, którzy wiedzą coś więcej na dany temat niż przeciętny obywatel i chcą się tym dzielić z dobrą intencją.
Podobnie jak wielu innych tak zaangażowanych ludzi, przeważnie nie tworzę przekazywanych treści jako pierwotne źródło – jestem przekaźnikiem wiedzy mądrzejszych i dobrze zorientowanych w poruszanych tematach z ich racji zawodu i wykształcenia. Zatem jestem popularyzatorem. Czasem także blow-whistler'em, co ostatnio u nas przypisano do pojęcia społecznego sygnalisty. Staram się jednak nie donosić na konkretne osoby, raczej na patologie zjawisk i działań (chyba, że ktoś mi nadepnie na odcisk, ale wtedy albo prywatnie albo w kontekście jakiejś społecznej akcji).


Czy mam jeszcze jakieś kompetencje w tym zakresie?
Mam ogląd tematów zdrowia od paru dekad, osobiste doświadczenia, jestem dość oczytany, ale przede wszystkim nie jestem uwikłany w jakieś partykularne interesy. Nie muszę wiec być stronniczy czy uprzedzony. Robię to bezinteresownie z punktu widzenia dochodów. Jeśli czasami coś zareklamuję, to z przekonania, że to coś jest dobre, nie tylko osobistego.
Ten ogląd spraw staram się mieć z wyższej perspektywy, która łączy podejście naukowe z praktyką niezależnych badaczy i praktyką naturoterapeutów.
W tym miejscu chciałbym wspomnieć o profesorze Julianie Aleksandrowiczu, który miał właśnie takie podejście.
tak pisał w swej książce „Nie ma nieuleczalnie chorych" [cyt. z wyd. I, Iskry, 1982, str. 228]

O humanistyczną medycynę jutra

Spory między zwolennikami i przeciwnikami konwencjonalnych i niekonwencjonalnych metod leczenia wnoszą ożywczy ferment do systemu medycznego.
Tylko wszechstronna dyskusja daje gwarancję, że ujawniony rozwojem świadczeń pozaprofesjonalnych kryzys medycyny może zapoczątkować pożądaną odnowę. Już teraz widać; że tylko połączenie walorów humanistycznych medycyny naturalnej z niekwestionowanym autorytetem i kompetencją techniczną medycyny naukowej może dać nowy impuls do rozwoju sztuki lekarskiej XXI w.

Człowiek, jego frustracje, leki i nadzieje, jest i pozostanie fundamentem medycyny przyszłości. Antropocentryzm medyczny polegać będzie na zdolności reagowania na przemiany społeczne, umiejętności zaspokojenia coraz nowych, rosnących i zmieniających się ludzkich potrzeb, tak w skali społecznej, jak i jednostkowej. Medycyna niewątpliwie nauczy się dostrzegać w istocie ludzkiej dynamiczną, fizjopsychospołeczną jedność.

Optymizm co do przyszłości nauki i sztuki lekarskiej oraz przekonanie o jej humanistycznym przesłaniu zostały w pełni wyrażone słowami jednego z największych polskich uczonych – profesora Antoniego Kępińskiego. Sam, śmiertelnie chory, do końca swych dni głosił wiarę w sens medycyny humanistycznej.
Pisał: ,,Pola badawczego, jakim jest chory, nie można zawęzić; jest to zjawisko jedyne, niepowtarzalne, wiecznie żywe i zmienne, zaskakujące nie dającymi się przewidzieć reakcjami. Wobec chorego lekarz-naukowiec nie może więc zachować postawy podmiotu do obserwowanego przedmiotu, zawsze trzeba tu przejść na jedną z postaw wymaganych w stosunkach między ludźmi".
[A. Kępiński, „Rytm życia", Wydawnictwo literackie, Kraków 1973, s. 239]

---
Tyle lat minęło a te prawdy i nadzieje tak słabo przekładają się na naszą rzeczywistość „służby zdrowia" ... :(

Mam też pewne osobiste doświadczenie pokazujące jak warto mieć wgląd na różne sprawy nad podziałami i grupami interesów.
W latach 70., opracowując część praktyczną mego doktoratu, wielokrotnie jeździłem na Wybrzeże do tamtejszych ośrodków naukowych, ponieważ zbierałem informacje i konsultowałem zagadnienia związane z automatyką okrętową. Było to jeszcze w czasach przedinternetowych, więc zdobywanie informacji było znacznie trudniejsze niż dziś. Jakież jednak było moje zdziwienie, że owe ośrodki nie znały wzajemnie swych prac, nawet w ramach danej jednostki. Do tego nie był potrzebny Internet – wystarczyło przejść się na inną ulicę lub na inne piętro.
Okazało się, że ja – człowiek z Warszawy, niejako z szerszej i neutralnej perspektywy, wiedziałem lepiej co się gdzie dzieje i uświadamiałem pewne osiągnięcia drugiej stronie!

Tak więc – warto na sprawy patrzeć szerzej, z otwartą głową. I zaangażować się, czasem nawet z gniewem, w słusznych sprawach.

poniedziałek, 13 listopada 2017

 

 

W niedawnym wpisie Drobiazgi początku listopada wspomniałem, że jako inżynier interesuję się technologiami.
Robią na mnie wrażenie różne oryginalne nowinki i gadżety ułatwiające życie. Ale jeszcze bardziej ludzie, którzy przecierają nowe drogi. Na razie często jeszcze mało znani. Np. https://youtu.be/VFuP3OBR0N0 - o tym, c
o można zrobić lepiej (wow!) a co praktykują #monopole. Jest sporo takich przykładów innowacji vs skostnienie administracyjne, biznesowe i naukowe.


Oto kolejny przykład.

Polacy mają duże osiągnięcia na polu zastosowania nanotechnologii i techniki zimnej plazmy w odniesieniu do spraw zdrowia i ekologicznego rolnictwa. Dzięki rewelacyjnym odkryciom i wynalazkom dotyczącym nanowody. Powstaje jednak pytanie - #nanowoda to kolejny sukces polskiej myśli technicznej, czy zagłuszona innowacja? Tak jak uprzednio blue ray, perowskity, itp.
Czas na mądrzejszą politykę.

Zobacz:http://lepszezdrowie.info/Nanowoda.htm 

W dziedzinie zdrowia pojawia się coraz więcej innowacji, niektóre nie są wcale takie nowe, ale podobnie jak wyżej wymienione - z trudem przebijają się do medycyny.
Np. Holopatia oraz podobne techniki i technologie uzdrawiania, np. Quantec.

Jeśli o tym nie słyszałeś - zobacz to wprowadzenie: 

http://lepszezdrowie.info/holopatia.htm.

Poruszałem też parokrotnie sprawę polityki energetycznej w Polsce (np. Energetyka rozproszona, głupcze!). 

Oto kolejny ważny głos z Narady środowisk niezależnych - Wrocław - 29.X.2017 (Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych - Marek Adamczyk, Krzysztof Tytko, Zbigniew Martyniak) - https://youtu.be/IgtYSkvOlTk 

Mamy wielkie bogactwa surowcowe i rozwiązania na ich nowoczesną eksploatację. Dlaczego rządy nie potrafią / nie chcą spojrzeć na to dalekowzrocznie? 

Świętowaliśmy właśnie rocznicę niepodległości. Czy rzeczywiście jesteśmy niepodlegli?

Przy okazji - z kolei inne innowacje "idą jak burza" - przynajmniej w domenie bardziej prywatnej niż publicznej.. Np. kryptowaluty.

Czy słusznie i jakie można mieć obiekcje?
O tym ostatnio w tym artykule Kryptomania.

cdn.

wtorek, 07 listopada 2017



1. Podsumowałem nowości października na mej stronie o zdrowiu - http://lepszezdrowie.info/news10.17.htm  
Między innymi: publicystyczne credo, #uzdrawianie włączające umysł i ducha, o metodach psychometrycznych w diagnozach, podsumowanie konferencji Rewolucja Zdrowia, antyaging, dramatycznie o szczepieniach, anonse wydarzeń, nowatorskie odszkodowania zdrowotne, ...

2. Jaka TV?

Codzienne kładzenie się spać o tej samej porze - to nudne. 
Co jakiś czas, tak jak dziś, planuję nocną TV, ale w programach prawie same horrory, thrillery i kryminały. 
Dzisiaj pewnie w końcu coś znajdę, ale generalnie wydaje mi się to dziwne a nawet patologiczne - takie filmy na wieczorne wyciszenie, uspokojenie i późniejszy dobry sen... 
Nie twierdzę, że wszystkie te filmy są złe, ani nie neguję gatunku, ale po co zmasowanie tego rodzaju rozrywki?
Przeważająca ramówka wygląda na politykę schlebiania niskim uczuciom i ich podsycania: strach, agresja, przemoc, mroczność, prymitywne motywy i zachowania... 
Współczesne "chleba i igrzysk"? 
Ale czy musi być krwawo i brutalnie?
To osobiste zdanie starszego pana - każdy wybiera to, co lubi...

3. Głos, który leczy?
To artykulik, który sugeruje uzdrawianie głosem pewnej piosenkarki. Nawet jeśli to naciągane (?), to przyjemnie posłuchać. A relaks, owszem - może leczyć.No i #muzykoterapia, to przecież znana praktyka.

4. Jestem na twitterze. Jak tutaj, staram się nie być jednowymiarowy, tj. poruszać wiele tematów. Na twitterze, z racji że wrzucam też komentarze do aktualności politycznych, widzę głównie politykę - do znudzenia, właśnie jakby komentatorzy tylko tak jednowymiarowo widzieli świat. Chyba będę musiał zmienić środowisko...

5. Na www.StefanGarczyńki.pl dłuższy przestój - mam nadzieję ruszyć z ebookami pod koniec roku; trwają ustalenia co do praw i sposobu wydawania.

6. Nowe #technologie. Jako inżynier interesuję się technologiami. Robią na mnie wrażenie różne oryginalne nowinki i gadżety ułatwiające życie. Ale jeszcze bardziej ludzie, którzy przecierają nowe drogi. Na razie często jeszcze mało znani. Np. https://youtu.be/VFuP3OBR0N0 - o tym, co można zrobić lepiej (wow!) a co praktykują #monopoleJest sporo takich przykładów innowacji vs skostnienie administracyjne, biznesowe i naukowe.

7. Zapraszam na facebooka, gdzie dużo częściej piszę niż tutaj.
I życzę ładniejszej jesieni. A bywało pięknie jak np. w 2014 r. Pisałem wtedy na FB 7 listopada:

Nawet 20 st. w cieniu, a to przecież listopad! Leżenie na mchu w lesie, długie spacery. Leżak w ogródku. Piękne kolory.

Dziś ludzie wymykają z miasta na długi weekend, ale niestety pada, a ja właśnie wróciłem - po zaliczeniu pięknej pogody w swym leśnym refugium. Ja to się cieszę byle czym... (była taka piosenka). Byle czym?!

Zdjęcie na górze wziąłem z tamtej relacji.

PS. wplotłem w tekst eksperymentalnie parę hashtagów - widzę, że jednak się nie przenoszą...

 

 

 

piątek, 03 listopada 2017

 

Arogancja i ignorancja napędzają się wzajemnie. Widzę to dość często wśród polityków, przedstawicieli mediów a nawet naukowców.
Pomimo tego sprzężenia, często nieodłącznego, zastanawiałem się które z tych zjawisk jest pierwotne.
Oto trochę moich dywagacji.

Ignorancja jest względna i stopniowalna. Przykładowo, na ogół student posiada więcej wiedzy niż licealista, asystent więcej od studenta, profesor więcej od asystenta, itp.
Ponadto, każdy z nich może swoją wiedzę pogłębiać. Przez to ignorancja jest potencjalnie do usunięcia i wtedy nie musi być zawsze groźna.
Bywa, że ignorancja na jakiś temat powoduje arogancję – po prostu ktoś czegoś nie wie i nie rozumie, więc postępuje arogancko wobec innych postaw i racji.
Tutaj jednak większą rolę niż poziom wiedzy może odgrywać charakter.
Są tacy, którzy mają wolę i naturalną skłonność by poszerzać swe horyzonty, a inni są na to za leniwi lub przekonani, że już wszystko wiedzą.

Szczególnie ta pewność jest nieprzyjemna i niebezpieczna, ponieważ generuje arogancję.
Tylko oni mają rację, biada krytykom.
Wiadomo też, że wykształcenie nie gwarantuje mądrości. Może być i tak, że pewne nabyte w trakcie studiów umiejętności mogą służyć złej sprawie.
Co do wykształcenia i studiów – te tracą na jakości, o czym wspomnę jeszcze dalej (*).
Występuje też przypadek, że dany osobnik działa z pobudek spoza wiedzy – wie, że nie ma racji, ale jej zaprzecza, bo ma w tym interes, jest „kupiony" przez pozycję w środowisku, przez wygodę trwania w jakimś układzie, a nawet wprost – za pieniądze.
Jest groźny przypadek szczególny, który dotyczy osób, które zarządzają dużymi strukturami.
Np. jakiś minister. Rozumiem, że ma tyle spraw na głowie, że trudno mu ogarnąć wszystkie i na wszystkim się znać. Do tego dochodzi lojalność względem linii partyjnej i ogólnej polityki rządu. W takiej sytuacji paradoksem jest (lub zdarza się), że im ważniejsze i skutkujące społecznie decyzje trzeba podejmować, tym mniejsza kompetencja. Chyba, że ma na tyle oleju w głowie i przyzwoitości, że dobiera sobie dobrych doradców i ich słucha.
Dodatkowo władza psuje, rozdmuchuje ego, jeśli ktoś nie ma mocnego i przyjaznego ludziom charakteru.
Arogancja jest zatem już bardziej cechą charakteru niż postawą wyuczoną.
Człowiek mądry, im więcej wie, tym bardziej widzi, ile pokory trzeba mieć, by przekroczyć pewne progi wiedzy na swej drodze, także wiedzy o sobie. Czasem konstatuje: „wiem, że nic nie wiem", co napędza go do dalszych poszukiwań. To przeciwieństwo pychy.
A, jak mówią, pycha to źródło innych grzechów i przez to grzech największy. Im większa pycha tym większy możliwy upadek.
Z kolei, oportunista może w ogóle nie kierować się względami wiedzy i prawdy, ważna dla niego jest pozycja lub gratyfikacja.
Zatem, chyba wyjaśnia mi się, co jest pierwotne i groźniejsze.
W szczególności naukowca powinna cechować pokora, dociekliwość, zdolność do dyskusji, instynkt badawczy.

Dam teraz dwa przykłady praktyczne, z pola mych zainteresowań.

Minister Zdrowia (nie koniecznie obecny, bo poprzedni nie byli lepsi).
Trudny przypadek, bo ochrona zdrowia w Polsce i na świecie idzie w złym kierunku i sama sobie kładzie kłody pod nogi. Nie będę rozwijał tego obszernego tematu (zobacz np. ten Edytorial z 2007 r.), bo tutaj o czym innym.
Wyniosłość i bezwzględne przekonanie o swej racji, pomimo że w wielu przypadkach jej nie ma.
Stąd i arogancja w stosunku np. do ludzi, którzy nie chcą być prześladowani a nawet karani za to, że nie decydują się na szczepienia niemowląt w myśl hasła „Jest ryzyko, musi być i wybór".
Minister bagatelizuje niepożądane objawy poszczepienne (NOP) i twierdzi, ze jest ich mało, co nie jest prawdą, ponieważ tylko znikoma ich ilość jest oficjalnie rejestrowana (są powody administracyjne, ale to znów nie ten temat). Ponadto wspiera propagandę szczepionkową – tu podejrzewam go albo o ignorancję albo uwikłanie lobbystyczne.

Podobnie było i nadal jest w stosunku do ludzi, którzy rozpaczliwie szukają ratunku w ciężkich objawach padaczki i innych chorób (zwłaszcza związanych z bólem), na które pomaga olej z konopi (ekstrakt potocznie zwany medyczną marihuaną). Takich przypadków jest dziesiątki tysięcy albo i więcej, ale minister twierdzi, że są to przypadki pojedyncze i blokuje odnośne postulaty i procedury. Wykazuje się brakiem wiedzy, która funkcjonuje w wielu krajach, gdzie taką pomoc się świadczy. Czyli znów arogancja i arogancja.

* Przykład drugi.
Profesor X, i wielu innych z różnych branż medycznych, wygłasza ex catedra tezę, że choroba Y jest nieuleczalna, i że można ją tylko łagodzić objawowo z zastosowaniem chemioterapii lub jakiegoś medykamentu. Obie metody bardzo drogie, nieskuteczne i efektami ubocznymi, które dają dalsze powikłania lub cierpienia.
Taki profesor kształci rzesze studentów, którzy odtąd mają wbite w głowę, że nic nie da się zrobić, więc w ślad za 'autorytetem' nawet nie będą próbować pójść inną drogą, coś odkrywać, poszerzyć swą wiedzę o metody alternatywne lub komplementarne, zasklepią się w sztywnych procedurach. To już nie nauka, to kształcenie sprzedawców leków. Widzę dość często na forach żółtodziobów medycyny, którzy mądrzą się i nie przyjmują niczego innego do wiadomości. Co gorsza, taki profesor i jego uczniowie nie wahają się użyć inwektyw i oszczerstw w stosunku do tych, którzy poza oficjalnymi procedurami i farmakologią mają lepsze wyniki od nich.
Można powiedzieć – zrozumiałe – bronią swych pozycji. Ale akurat lekarz ślubuje służenie pacjentowi, a nie korporacji, jego praca ma charakter szczególny – to misja.
I tak mamy przykład arogancji oraz przyczynek do tezy, że szkolnictwo obniża loty.
Na usprawiedliwienie można dodać, że młodzi lekarze właśnie tak zostali nauczeni, z ich profesorowie ... podobnie. Ten łańcuszek można prowadzić do czasów, gdy farmacja kierując się biznesem, zaczęła opanowywać szkolnictwo - przez granty badawcze, dotacje ogólne i stypendia kupiła sobie medycynę i ich influencerów. I tak farmacja już nie służy medycynie, ale medycyna farmacji i jej biznesowi. A przy okazji sama się obławia kosztem pacjentów oraz budżetu państwa który w ten sposób jest drenowany i końca tego drenażu nie widać.
Wszedłem znów w szersze tematy, te raczej omawiam na www.LepszeZdrowie.info.

środa, 01 listopada 2017

 

Myśl z obrazka, to tylko fragment pewnej postawy, ale pasuje i do poniższego wpisu

Wchodzę do domu. Ochroniarz mówi dzień dobry. W windzie ze znajomym wymieniamy parę miłych zdań. Wszyscy sąsiedzi kłaniają się sobie. Młodsi starszym. Właściciele psów trzymają je krótko i wyprowadzają za potrzebą z dala od budynku. Portier anonsuje przez interkom każdą wizytę, także listonosza.
Agent, który załatwia nam różne sprawy, dzwoniąc, zawsze pyta na wstępie, czy teraz możemy rozmawiać. Dozorca codziennie sprząta obejście. Sąsiedzi przepraszają ogłoszeniem w windzie lub gablocie, że w najbliższym tygodniu będą hałasować ze względu na prace remontowe w mieszkaniu.

W naszym segregujemy dokładnie śmieci, brudne opakowania myjemy, wynosimy często niedużymi porcjami (by nic nie śmierdziało). Nie wyrzucamy żywności i nie kupujemy jej bez sensu. Regularnie robimy remanenty, by pozbywać się niepotrzebnych rzeczy, pamiętamy o PCK lub Caritasie.
Wyłączamy na noc komórki i rzadko używamy wi-fi by ograniczać elektrosmog.

Dbamy o mieszkanie – każdy ma swoją działkę obowiązków. Lubię zmywać naczynia (!). Dbamy o estetykę. Ja np. książki (moja słabość) w salonie układam w „kompozycje" kolorystyczne i formatowe a w bibliotece – tematycznie. Wykonujemy swe obowiązki bez narzekania, ale często pytamy się „w czym mogę pomóc" albo deklarujemy „dziś ja to zrobię".
Sprzątamy po sobie.

Żona pilnuje rytmu ziół i przygotowuje napary. Lubi gotować i robi to dobrze. Nigdy nie mam powodu by nie pochwalić.
Często się przytula i mówi „kochanie". Przeprasza zawsze, gdy coś stało się nie tak. Gdy zrobię jakiś hałas, np. coś stłukę – nie przybiega z krzykiem (jak poprzednia).
W swych kobiecych monologach (bywają długie) patrzy na mnie i przerywa, gdy widzi, że chcę coś wtrącić. Gdy pracuję w gabinecie, puka lub pyta czy może przeszkodzić. Robię podobnie, gdy chcę przerwać jej lekturę. Dzielimy się wrażeniami i wiedzą z naszych lektur, często czytamy to samo oboje i porównujemy wrażenia.
Często razem wychodzimy, wtedy prawie z reguły zapraszam ją na ciastko lub na kawę.
Towarzyszę cierpliwie w sklepach z odzieżą. Dajemy sobie wolność – gdy wychodzimy nie wypytujemy się „po co", ale deklarujemy „wrócę ok. godziny....".
Każdą poważniejsza decyzję dyskutujemy. Ustępujemy sobie, np. jeśli chodzi o preferencje spacerowe, przy oglądaniu telewizji, w tym, co będzie na obiad itp.


Dzieci dzwonią często i pytają, co słychać i czy w czymś pomóc. Gdy syn z synową przychodzi do nas – nigdy z pustymi rękoma. My czymś obdarowujemy. Wizytując rodzinę lub znajomych myślimy. jaki podarunek sprawiłby im przyjemność. Znajomi pytają z wyprzedzeniem czy i kiedy mogliby wpaść. Wróciwszy do siebie jeszcze dzwonią z podziękowaniem – to i nasz zwyczaj.
Po podróżach dzieci meldują „wróciliśmy szczęśliwie" – nie musimy się niepokoić.
Dzwonimy do mamy, gdy wiemy, że gdzieś wyjeżdżała lub wychodziła dalej, by sprawdzić czy wszystko OK. Nawzajem pytamy się o zdrowie i potrzebna pomoc.

Pamiętamy o rocznicach i imieninach.

Itd. itd. Można by długo wymieniać.


Jest w porządku.


Czy zawsze i w każdym szczególe? Nie. Bogactwo życia jest wielkie, występują też niespodzianki. I dobrze. Zauważ, że nie zająłem się np. polityką...
Wierzę, że można wiele rzeczy w naszym życiu samemu kształtować – swoją postawą. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22
Zakładki:
Ulubione
Tagi

  http://facebook.com/leszek.korolkiewicz
http://twitter.com/etsaman2 
http://SiteTalk.com/sailor1 
http://on.fb.me/Rozwoj
http://facebook.com/KursyInternetowe
https://www.facebook.com/TajemniceZlota

http://taniezakupy.i-dlaciebie.pl
http://www.facebook.com/eBiznes24x365
Zdrowie i Fitness dla Ciebie
https://www.facebook.com/EraTanichZakupow
http://L-earn.net
http://LepszeZdrowie.info
http://StefanGarczynski.pl
http://NextBoox.blogspot.com
http://i-dlaCiebie.pl
Zdrowa kawa
http://BezSamochodu.pl.tl
http://goldenline.pl/leszek-krzysztof-korolkiewicz
i wiele innych :)
 

Leszek Korolkiewicz

Utwórz swoją wizytówkę
Mój komunikator
to: WowApp